Wszystko się gdzieś zapisuje

Wydawałoby się, że o Kresach, a zwłaszcza o tragicznym końcu tworzonego przez nie mikrokosmosu, napisano już wszystko albo i więcej. Powstały powieści, prace naukowe, zestawienia statystyczne, zapiski o dziejach politycznych i kulturowych, a nawet rozważania filozofujące. Temat mordów dokonanych przez OUN-UPA, niezabliźniający się i budzący wiele kontrowersji, wymaga jednak spojrzenia szerszego, niż jest w stanie zaoferować każda z wymienionych perspektyw osobno. Dlatego w swojej książce Stanisław Srokowski dokonuje ich syntezy.

27.04.2011 9:46

Faktem i snem historia stoi

Artur, należący do niedawno rozwiązanej Armii Krajowej, opowiada młynarzowej Annie o wydarzeniach, które dotknęły ich rodzinę. Wyjaśnia podłoże polityczne tragedii i rozmiary aktów ludobójstwa, jakich dopuściła się UPA. W opowieściach tych, trudne kwestie związane z losami wielonarodowej społeczności Kresów przeplatają się z próbą zrozumienia motywów, które z dnia na dzień uczyniły sąsiadów śmiertelnymi wrogami. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że przez, naiwne niekiedy, rozmowy bohaterów, Autor najbardziej pragnie dotrzeć do tych, którzy o Kresach i ich śmierci wiedzą mało.

W tę opowieść wplecione są dokumenty i relacje świadków tragicznych wydarzeń, a także cytaty z listów odnalezionych przez Mitię, jedynego ocalonego z całej rodziny wymordowanej przez UPA.

Czytelnik, któremu faktografii związanej z mordem objaśniać nie trzeba, z pewnością zaduma się nad równoległą opowieścią, pojawiającą w rozdziałach naprzemiennie. Opowieść ta, to najwspanialsza z dotychczasowych, literacka wizja Brueglowskich „Ślepców”. Towarzyszymy w niej wielotysięcznemu tłumowi oślepionych przez banderowców osób, które w ślad za niedowidzącym przewodnikiem wędrują nieokreślenie długi czas – może kilka dni, może wiele miesięcy – w poszukiwaniu Wysokiego Zamku i Jeziora Snów. Finał wędrówki przyniesie niebiańską nagrodę wszystkim skrzywdzonym, tak żywym, jak umarłym. Surrealistyczność tej wizji pogłębiają nadprzyrodzone zdarzenia, obecne w wierzeniach ludowych na ziemiach ukrainnych dawnej Rzeczypospolitej.

Zrozumieć Kresy

Głównym elementem łączącym obie opowieści jest przeświadczenie, jakie wyrażają zarówno Artur (skrzętnie gromadzący papiery dowodzące zbrodni) jak i ślepa wiedźma, pouczająca ociemniałych współtowarzyszy, że „wszystko się gdzieś zapisuje”. Przekazana potomnym, w nadziei bohaterów, ma być więc zarówno historia „kobiety ze szramą” czy „ślepca bez nogi”, jak i dzieje Kresów spływających krwią. Także wspomnienia Artura, w którego myślach jest tylko:

Polskość! – zaciskał zęby, czuł tkliwość, ból, gniew i bunt. – Czym jest polskość? Co to za choroba? Co za los? Nie można od niej uciec. W polskości zawiera się wiara i religia wielu plemion i pokoleń, Bóg Polaków, Żydów, Rusinów, Ormian, Karaimów, Litwinów, Turków, Greków, Tatarów i Holendrów, Bóg ziemi i nieba, obrzędy, ceremonie, rytuały. Gdziekolwiek nie jestem, czuję oddech polskości za plecami. Jest realnością i widmem, snem i jawą. Snuje się jak złowrogi cień i idzie obok mnie, krok w krok za mną, lub przede mną. Wypełnia mnie całego i rani. Widzę w sobie jej zbolałe rysy. Boli i przeraża mnie, gniewa i zachwyca. Siedzi we mnie jak zadra – myślał. Nie mogę się od niej uwolnić. Od jej śladów, znaków i symboli, legatów i donacji, majestatu, tronu, klęsk i zbrodni.

Sam Autor także zachłystuje się polskością – do tego stopnia, że jedyny pozytywny bohater nie-Polak, w toku opowieści dowiaduje się, że został zrodzony z polskiego oficera. Widać również namiętność Srokowskiego do szekspirowskich konwencji – zarówno po sposobie, w jaki uśmierca właściwie wszystkie osoby, które poznaliśmy, jak i po nadmiernym teatralizowaniu ich agonii. Jest to jednak rzecz wybaczalna, jeśli przyjąć za tytułem, że wiodącym wątkiem jest wędrówka ślepych nieszczęśników. Nic dziwnego, że dominuje zatem konwencja surrealistyczna. Mówienie o ślepcach nie wymaga drażniącego patosu. Ich życie zostało zawieszone; łatwo przychodzi utożsamienie popychającej ich naprzód, tęsknoty do Wysokiego Zamku z pragnieniem odpoczynku wiecznego. Zdumiewający w swej formie, choć w swej istocie spodziewany finał, pozwala zamknąć książkę z uśmiechem i ze łzami w oczach.

I to najpiękniejsze, co udało się osiągnąć Autorowi.

 

Emilia Osowska


Ostatnie wiadomości z tego działu

Konserwatywne książki: Przebudzenie Polaków

Recenzje „Pism” Konińskiego i „Cienia Lucyfera” w miesięcznikach historycznych

Jak dorastało niechciane dziecko III RP?

Jak być dumnym z polskości

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.