Szkic do strategii Prawa i Sprawiedliwości do 2015 r.

Idąc za sugestią Profesora Andrzeja Nowaka pragniemy przedstawić na naszym portalu głosy w dyskusji nad reformą Prawa i Sprawiedliwości. To Jan Filip Staniłko, członek zarzadu Instytutu Sobieskiego, rozpoczął takie rozważania na łamach 97 numeru Dwumiesięcznika ARCANA. Już wkrótce przedstawimy odpowiedź znanej polskiej socjolog Barbary Fedyszak – Radziejowskiej oraz Rafała Matyi. Kto miał rację?

14.10.2011 21:10

Obecny rok – 2010 – przyniesie serię wyborów poprzedzających polską prezydencję w Unii Europejskiej i Mistrzostwa Europy w 2012. Po tych wydarzeniach rozpocznie się domykanie się cyklu politycznego, który zakończy się ok. 2015 wraz z kolejnymi wyborami parlamentarnymi. Cykl polityczny w Polsce trwa ok. 12 lat i można go – nieco ekstrawagancko - opisać datami 1944-1956-1968-1980-1992-2004-2016?

Między 2012 a 2015 r. Polska przejdzie najprawdopodobniej przez progi ostrożnościowe z ustawy o finansach publicznych (55% i być może 60% PKB), co grozi destabilizacją sytuacji finansowej państwa i spadkiem zaufania do złotówki; odczuje pierwsze uderzenie kosztów pakietu klimatycznego; ujawnią się deficyty generacji energii elektrycznej i zdolności jej przesyłu, skutki rozpadu infrastruktury kolejowej (a być może i kryzys przewozów kolejowych), rozpad lokalnej sieci drogowej, nastąpi kompletne zakorkowanie miast rozwijających się w błędnej logice rozbudowy infrastruktury ulicznej itp.

Stawką w tej grze o zwycięstwo w roku 2015 jest uprzywilejowany start w kolejne ćwierćwiecze wolnej Polski i realizacja ostatnich strategii rozwojowych w warunkach relatywnie młodego społeczeństwa (przy założeniu, że tendencje demograficzne zasadniczo się nie zmienią). Do tego - hipotetycznego wciąż – zwycięstwa PiS nie jest gotowy. Nie posiada zdolności, ani zasobów pozwalających kierować państwem nie w sposób partyzancki, ale stabilny i wykraczający poza jedna kadencję.

Aby wygrać ten wyścig PiS musi się poważnie zmienić. Jak każda duża organizacja, aby osiągać powodzenie w działaniach, PiS musi określić cele strategiczne. Priorytetyzują one działania krótkookresowe, wprowadzają hierarchię ważności i zapobiegają chaosowi i doraźności. Obejmuje to następujące kwestie:

  1. Cele polityczne – przejęcie władzy, wyparcie PSL ze sceny partyjnej, ideologia przedsiębiorczości i rodziny
  2. Cele organizacyjne – zmiany w statucie i podziale kompetencji
  3. Cele instytucjonalne – rozbudowa instytucjonalna
  4. Cele komunikacyjne – zmiana języka i nowe kanały komunikacji

W wyniku ich realizacji z pewnością PiS będzie musiał przejść przez okres wewnętrznej niestabilności, być może też w ogóle będzie musiał się pogodzić z wyraźnie mniejszym poziomem kontroli polityków nad partią. Wszystko po to jednak, aby tę kontrolę i stabilność odzyskać na wyższym poziomie.

W obecnej chwili PiS jest niewolnikiem „rozbiorowej geografii” politycznej. W 2005 roku PiS zwyciężył na terenach II RP (poza Wielkopolską), od kilku lat PiS okopany jest na terenach zaboru rosyjskiego i austriackiego (poza Białowieżą). Z politycznego punktu widzenia oznacza to, że PiS reprezentuje Polskę biedniejszą, mniej zurbanizowaną a przede wszystkim Polskę wyludniającą się. Zatem bez zmiany struktury poparcia obrazującej się za pomocą tego geograficznego schematu – odzwierciedlającego polski political cleavage – PiS ma niewielkie szanse na trwałe zdobyć władzę. Polski podział polityczny ma dziś dwa poziomy. Po pierwsze, jest to marketingowy podział obciach-tredny. Głębiej, podział dotyczy rozumienia suwerenności i więzi narodowej. Jest to pęknięcie niesłychanie głęboko osadzonego w polskiej kulturze. Coś, czego działaniami politycznymi się nie zmieni! Trzeba zatem raczej starać się ten podział przesunąć na taką oś, która pozwoli mieć po swojej stronie wyborców z innej części Polski i z młodszych pokoleń.

 

1. Cele polityczne


A.
Zwycięstwo i przejęcie władzy

 

Wbrew pozorom nie jest to sprawa oczywista. Zwycięstwo w demokracji to sprawa wymierna, a nie kwestia imponderabiliów. Błyskotliwe zdanie Piłsudskiego o zwycięstwie i spoczywaniu na laurach oraz porażce i nieuleganiu – przywołane przez prezesa Kaczyńskiego po przegranych wyborach prezydenckich – niesie to niebezpieczeństwo, że może stać usprawiedliwieniem niepowodzenia.

Po serii porażek w wyborach, PiS w coraz większym stopniu przypomina japońską partię DPJ, tradycyjnie opozycyjną. Odnosi się wrażenie, że istotni członkowie PiS są pogodzeni ze statusem opozycyjnym i skutecznie pilnują swojej pozycji w takiej partii. Tworzy się partyjna oligarchia posłów i samorządowców dbających o stabilne poparcie dla siebie, ale nieskutecznych w powiększaniu poparcia dla partii jako całości. Nie chcą oni transformacji partii i zasilania jej nowymi ludzi, bo to grozi utratą już długo wypracowywanej pozycji. Oznacza to w konsekwencji, że może narastać niechęć do przejęcia władzy przez partię, ponieważ oznacza to „okres turbulencji”, przejęcie odpowiedzialności, nagły i długotrwały wysiłek, wzięcie ciężaru trudnych zmian na siebie.

Dlatego jednym z podstawowych wyzwań jest dla PiS wprowadzenie się w stan dynamiki i aktywności, zmierzającej do systematycznego zdobywania punktów poparcia i zakończenia tego procesu zwycięstwem w wyborach. Oznacza to konieczność stworzenia mechanizmów dla pojawiania się nowych twarzy, pozytywnej i konstruktywnej rywalizacji wewnątrzpartyjnej, odczuwania przez wysoko postawionych członków partii nacisku z dołu oraz entuzjazmu w akcjach społecznych i politycznych.

Takie mechanizmy są dwa:

  1. Wewnętrzny - oparty o jasne reguły premiujące pracę i wymierne sukcesy, wymuszające efektywną rywalizację, mechanizm konkurencji na sukcesy.
  2. Zewnętrzny – oparty o zmianę fatalnej polskiej ordynacji wyborczej, która tworzy złe bodźce rywalizacji wewnątrz partii i między powiatami danego okręgu, a nie z rywalami z innych partii. Projekt dobrze przemyślanej ordynacji likwidującej ten rodzaj destrukcyjnych bodźców, tj. „bipersonalnej ordynacji proporcjonalnej” przygotował dr Jarosław Flis.

Brak takich mechanizmów jest fundamentalną przyczyna, dla której PiS jest odbierany jako partia bierna, smutna, pełna resentymentu, nie budząca entuzjazmu. Innymi słowy, głosowanie na PiS jest obecnie wyrazem poszanowania pryncypiów i podzielania dość pesymistycznego obrazu rzeczywistości, a nie afirmacji pozytywnego przesłania i wizji polski zmodernizowanej. Między afirmacją a pryncypiami nie ma teoretycznego konfliktu, ale PiS mówiąc o Polsce rozwijającej się, dynamicznej jest mało wiarygodny, choćby dlatego, że jego główni politycy nie są dynamiczni i rozwijający się. Sprawiają wrażenie (to nieistotne czy prawdziwe, czy nie), że powoli „odklejają się” od rzeczywistości.

Aby odnieść zwycięstwo, PiS musi zasadniczo podnieść poparcie, czyli zbudować mechanizm stałego dopasowywania się do rzeczywistości. Konserwatywny pesymizm kulturowy jest tu złym doradcą. Owo podniesienie poparcia musi mieć solidne podstawy i nie powinno opierać się na jednorazowych sukcesach (miesiąc kampanii prezydenckiej). Oznacza to, że partia musi wyjść poza swój „naturalny”, 30% elektorat, z którym czuje się najlepiej i sięgnąć po kolejne 10% wyborców. Wyborców bardziej centrowych. Innymi słowy, musi odebrać ich PO. Odebrać, a nie czekać, aż sami przyjdą. Konsekwencje tego faktu są bardzo poważne. Obecnie bowiem PiS nie jest dla tych wyborców alternatywą. Proponowane w tym dokumencie zmiany w swojej większości wspierają realizację tego celu.

B. Wypchnięcie PSL

Aby dokonać w Polsce głębokich zmian, które pozwolą jej przełamać blokady rozwojowe trzeba z polskiej polityki wyrugować partię PSL. Jej powstanie – ponad 100 lat temu – było dla Polski wspaniałą wiadomością, ale obecne jej istnienie oznacza, że problemy sprzed stu lat zostały spetryfikowane. PSL jest partią - inaczej niż FDP w Niemczech – wchodzącą w koalicje chroniące status quo. Jest niebezpiecznie pro-rosyjska i w dużej mierze uniemożliwia polskiej wsi modernizację. PSL jest politycznym parawanem rolniczych grup przemysłowych, które poparcie kupują poprzez redystrybucję unijnych dopłat, konserwujących tragiczną strukturę areałów, niemal niezmienioną od czasów zaborów.

W konsekwencji, na polskiej wsi istnieje swoisty stan zawieszenia – dominuje niedochodowe, nierynkowe rolnictwo oparte o redystrybucję publicznych pieniędzy, które trwa kosztem normalnej przedsiębiorczości o charakterze nierolniczym. Ta stagnacja zmusza młodych ludzi do ucieczki ze wsi i prowadzi do szybkiego starzenia się i wyludniania polskiej wsi, zwłaszcza na terenach wschodnich.

Celem PiS musi być zatem całkowite wypchnięcie z polskiej polityki PSL i przejęcie jego wyborców. Jednak przejęcie tych wyborców ma sens tylko, jeśli PiS nie będzie reprezentantem wyłącznie chłopów, tj. wsi rolniczej (kat. klasowa), ale po prostu wsi przedsiębiorczej i produkującej (kat. ekonomiczna). Innymi słowy, PiS musi docelowo wspierać konsolidację własności w rękach młodego pokolenia rolników, wspierać rolniczą spółdzielczość i grupy produkcyjno-przemysłowe, a rolnictwu niedochodowemu stworzyć warunki na rozwój działalności około rolniczej lub nierolniczej na wsi. Konsekwencje tak zdefiniowanego celu dla kształtu polityki regionalnej, społecznej, podatkowej itp. są fundamentalne.

C. PiS partią przedsiębiorców

Wiązanie się z grupami antyrozwojowymi (związkowcy, emeryci, biurokracja) lub budowanie otoczenia niezorganizowanego, biernego, o niejasnej świadomości swoich interesów, osadzonego TYLKO w dyskursie patriotycznym jest niebezpieczne z punktu widzenia długofalowego powodzenia partii.

W elektoracie PiS wyraźnie nadreprezentowani są przedsiębiorcy, szczególnie mali i średni. Jednak w żaden sposób nie można dostrzec tego w działaniach partii. Zdecydowanie kontrastuje to z retoryką i zainteresowaniami jej przywódców. Mają oni małe wyczucie w sprawach biznesu, nie rozumieją kultury biznesu, nie mają doświadczeń w tym zakresie, biznesowi (zwłaszcza dużemu) nie ufają, nie maja rozbudowanych znajomości w tych kręgach. Jest to uzasadnione w świetle przyjętego przez nich obrazu świata. Jednak polska przedsiębiorczość – taka jaka jest, czyli i ta postnomenklaturowa, ale i ta zbudowana na odwadze, pomysłowości i pracowitości młodych pokoleń – jest wszystkim co mamy. Co więcej, Tradycja inteligencka, kultywowana przez prezesa PiS, jest tradycyjnie w sprzeczności z przedsiębiorczością, która w Polsce – co tu dużo mówić – ma niewielkie tradycje (jedynie wielkopolskie i ND-eckie). Dopiero połączenie inteligenckiego dyskursu odpowiedzialności za państwo jako wsparcia dla stabilności i rozwoju polskiej przedsiębiorczości daje nadzieje na przełamanie fatalnej konfiguracji idei, która alienuje tych, którzy popierają PO, choć światopoglądowo powinni popierać PiS. PiS jako partia polskiej przedsiębiorczości ma szanse zdobyć owe brakujące do przejęcia władzy 10% wyborców. Przedsiębiorcy to cn. 4 mln wyborców, którzy wraz z ich rodzinami mogą dać trwałą i solidną podstawę społeczną dla PiS, jako partii polskiego kapitalizmu.

W praktyce oznacza to, że PiS musi rozwinąć swoją własną ideologię narodowego bogactwa, innowacyjności, przedsiębiorczości, przemyślności, dynamiki, ambicji, wytrwałości, rywalizacji rynkowej. Oznacza to też, że PiS potrzebuje polityków nowej generacji, którzy będą umieli o tych sprawach mówić, poruszać się w tych środowiskach oraz będą dla wyborców wiarygodni i porywający.

 

2. Cele organizacyjne

Między partiami polskimi a zachodnimi istnieje organizacyjna przepaść. I należy ją powoli zasypywać. Jednak także na podwórku polskim rywalizacja między dwiema partiami nie jest już równa. PiS od czasu zwycięstwa w 2005 r i przegranej w 2007, w przeciwieństwie do PO praktycznie nie rozwinął się organizacyjnie. Czego zatem PiS powinien nauczyć się od PO?

A. PO funkcjonuje w bardziej nowoczesnym otoczeniu

Otoczenie wpływa na organizację. PO sama nie musi być bardziej nowocześnie zorganizowana, by być bardziej innowacyjna – wpływa na nią korzystnie kontakt wysokorozwiniętymi instytucjami (finanse, consulting, media, reklama)

- Ma większy, bardziej naturalny dostęp do know-how

- Korzysta z zachodnich kanałów wsparcia organizacyjnego (Fundacja Adenauera, Naumana itp.), karier (stypendia dla działaczy), kadr (np. Dominik Radziwiłł)

- Ma duży zasób ekspertów „na mieście” (IBnGR, CASE, ISP, uczelnie ekonomiczne)

 

B. PO rozdzieliła PR od polityki

Po przegranych wyborach w 2005 roku PO dokonała kroku w stronę profesjonalizacji – polegał on na funkcjonalnym oddzieleniu PR-owców od polityków – to są odrębne kompetencje (Ostachowicz + Tusk na wzór tandemu Campbell + Blair)

 

C. PO posiada bardzo szczelny obieg informacji

W PO istnieje ścisły krąg podejmowania decyzji, co zapobiega szkodliwemu wyciekaniu informacji i pozwala zarządzać polityką informacyjno-wizerunkową (wzmacnia to także bardzo władczy sposób kierowania partią przez Donalda Tuska)

 

D. PO posiada także sprawny mechanizm podejmowania decyzji

Mechanizm ten oparty jest o podział ról między prezesem partii, a jej sekretarzem. Sekretarz partii jest (był dotąd) w PO gwarantem szybkiego podejmowania codziennych decyzji o mniejszej wadze.

 

PiS jest jednocześnie organizacyjnie niedorozwinięty i działa w mniej nowoczesnym otoczeniu, niż PO. Zmiany w organizacji partii zawsze są bolesne i wiążą się często z rezygnacją z ulubionych i utartych sposobów działania, form komunikacji a nawet planu dnia.

A. Otoczenie PiS jest słabo zinstytucjonalizowane i zorganizowane

Otoczenie organizacyjne to głównie związki zawodowe („zwierzęta na wymarciu”), których rolę w polskiej gospodarce zasadniczo zmieni program wielkiej prywatyzacji min. Grada. W jego wyniku silne pozostaną tylko związki w sektorach „mocno państwowych”, „trudnych”, cieszących się złą opinią społeczną, tzn. PKP, górnictwo, energetyka. Poza tą pozostałością gospodarki państwowej, w otoczeniu PiS znajdują się właściwie tylko małe, spontaniczne formacje typu „Kluby Gazety Polskiej”, koła Radia Maryja. Jest to kapitał cenny, ale wciąż niewystarczający.

B. W PiS funkcje partyjne łączone są z PR (np. Bielan, Kamiński, Kurski)

Rodzi to pytanie: czy choćby w jednej z tych ról są to osoby wybitne? (i odpowiedź: ani wybitni politycy, ani wybitni PR-owcy). Łączenie PR z polityką rodzi fundamentalny konflikt interesów i tworzy zachęty do fatalnego stylu uprawiania polityki poprzez korzystanie z dostępu do informacji i kontrolowane przecieki, używanie w mediach pozycji naczelnego PR-owca jako broni do walki wewnątrzpartyjnej (czyli dokładnie odwrotnie, niż powinno to być). Bez rozerwania tych ról nie można mówić o eliminacji destrukcyjnych zachęt i bodźców. Personalne połączenie w PiS polityki i marketingu jest zasadnicza blokadą rozwoju i skuteczności partii.

PiS musi stworzyć odseparowany personalnie od polityki profesjonalny, kilkunastoosobowy zespół ds. komunikacji. PR-em powinien się zajmować w PiS profesjonalny zespół spin doctorów, copywriterów, eventowców, grafików i specjalistów od komunikacji, którzy w sposób systematyczny „wykuwaliby” nowoczesną stylistykę i retorykę partii konserwatywnej. Ludzi mających status stałego sztabu, rozumiejących politykę, ale nie będących politykami (nie popadającymi w konflikt interesów). Od polityków partii (w tym od prezesa) wymaga to jednak dużej dyscypliny słów i zachowań. Dobrym źródłem kadr są w tym wypadku spin doktorzy z doświadczeniem pracy dla partii republikańskiej w USA. Osoby te spontanicznie zgłaszały się do sztabu PiS w czasie ostatniej kampanii prezydenckiej. Niestety ich wiedza i umiejętności nie znalazły uznania wśród szefów sztabu.

C. W PiS nie istnieje szczelny obieg informacji

Wynika to jasno z punktu B. Wzmacniane jest to także przez dość rozpaczliwe próby zbudowania sobie pozycji przez polityków poprzez „dzielenie się wiedzą” z mediami.

D. PiS nie posiada sprawnego mechanizmu podejmowania decyzji i rozwiązywania konfliktów

Wynika to jasno z rozmów z wieloma politykami PiS. Odwlekanie decyzji w nieskończoność skutkuje działaniami ad hoc, słabo przygotowanymi i prowokuje do gry w „przeciąganie liny” (brak ruchu, mimo wielkiego nakładu sił), albo „szantażu medialnego” (ujawnię coś, żeby postawić na swoim).

Zdolność do podejmowania decyzji jest cechą zarówno organizacyjną jak i osobową. Trudno uniknąć konkluzji, że osobowe cechy decydentów w PiS (prezes, szef klubu parlamentarnego itp.) mają istotny wpływ na ten aspekt i stanowią fundamentalny problem w rozwoju partii. Oznacza to, że jeśli nie ma możliwości dokonania zmian personalnych, tę słabość trzeba jakoś „obejść” lub złagodzić zmianami organizacyjnymi.

Mając za sobą pierwsze 10 lat istnienia PiS powinien zamknąć ten okres refleksją nad kolejnymi dojrzalszymi formami organizacji. W krótkoterminowych działaniach każdorazowo trzeba mieć na uwadze, jakiego rodzaju strukturę organizacyjno-decyzyjną PiS powinien posiadać w przyszłości. Warto też spróbować stworzyć – na wzór większych firm – strategię rozwoju, zarysowując cele i działania potrzebne do ich realizacji na 2-3 najważniejszych polach.

 

Lektura statutu PiS jasno uzmysławia, jak wielka odpowiedzialność i ciężar decyzyjny spoczywa w PiS na prezesie partii. Jest to – moim zdaniem – odpowiedzialność przerastająca fizyczne możliwości jednej osoby. Liczba kompetencji statutowych jest ogromna i prawdopodobnie niemożliwa do pełnej i efektywnej realizacji. Próba wypełnienia ich wszystkich grozi nieuchronnie brakiem wysokiej jakości ich realizacji. Formuła organizacyjna PiS odzwierciedla diagnozę sytuacji politycznej w Polsce w momencie powstania partii w okolicach 2000 r. i przypomina dość mocno diagnozę społeczną Józefa Piłsudskiego z lat I wojny światowej i lat 20. W dużym skrócie: „ludzie są bierni, więc tylko silne przywództwo personalne i zwartość szeregów może pozwolić na przełamanie zmasowanego oporu sił splecionych w <>”.

Jednak w obecnej sytuacji, w czasie dynamicznych zmian, jeśli nie struktury społecznej, to na pewno społecznej świadomość, PiS grozi syndrom „zgorzkniałego Marszałka wśród sanacyjnych pułkowników”. W momencie słabości lidera (lub po jego odejściu) partia staje się zlepkiem niezwiązanych ze sobą słabych, koniunkturalnych osobowości.

Struktura organizacyjna PiS sprawia wrażenie nadmiernie wykoncypowanej, tak jakby stworzona została na potrzeby wielkiej partii masowej, którą PiS nie jest i nigdy nie deklarował, aby chciał być. Szczeble są nazbyt liczne (podobnie, jak nazbyt liczne są szczeble samorządu w Polsce), a formalny schemat niemal na pewno nie pokrywa się z realnym procesem sprawowania władzy i podejmowania decyzji.

Dlatego PiS powinien przemyśleć nowy model organizacyjny, który ma na celu (a.) rozwiązanie problemów z podejmowaniem decyzji i rozstrzyganiem konfliktów oraz (b.) wprowadzeniem mechanizmu awansu ludzi samodzielnych, przenikliwych intelektualnie i silnych charakterologicznie. Docelowo PiS powinien stać się partią o przywództwie kolektywnym.

 

Proponowane zmiany w statucie są zapewne bolesne dla obecnego prezesa. Są to:

 

A. Rewizja zapisów statutowych „na wniosek prezesa”.

Tego typu zapisów jest w całym statucie kilkanaście. Szczególnie istotny wydaje się zapis z art. 15, ust. 5, który daje prezesowi całkowitą kontrolę nad „wyborem, powoływaniem i odwoływaniem członków władz PiS” oraz zapisy art. 19, ust. 4, 5, 6, które zapewniają mu panowanie nad nazbyt spontanicznymi działaniami w strukturach. Korzyści dla prezesa są jasne i oczywiste, ale długofalowe skutki obowiązywania takiego zapisu dla partii są już  dalece mniej jasne. Podporządkowanie partii prezesowi w tak dalekim stopniu skutkuje tym, że rodzi się problem „bańki informacyjnej”, tj. problemu wiarygodności informacji dostarczanych przez otoczenie. Po drugie, nieuchronnie wytwarza się mechanizm służalczości i konformizmu, który w dłuższej perspektywie „wypłukuje” z kręgów decyzyjnych ludzi niezależnych i błyskotliwych. Po trzecie, skutkuje to także niezmiernie silnym przeniesieniem cech osobowościowych przywódcy na organizację (nawyki, upodobania, obawy, predylekcje, idiosynkrazje itp.).

Wyzwanie, które ten problem stawia przed prezesem-założycielem partii, podobne jest do wyzwania stojącego przed założycielem firmy rodzinnej, która z powodzeniem rozwijała się i teraz stać się powinna spółką giełdową. Aby firma mogła rosnąć, właściciel musi zatrudniać menedżerów i pozwolić im realizować zadania w taki sposób, jaki uważają za stosowny. Kontrola o zbyt dużej rozpiętości, prowadzi często do braku sterowności i staje się hamulcem rozwoju. Problem delegowania kompetencji jest klasycznym problemem zarządzania i w firmach rozwiązuje się go często poprzez pracę z pomocą specjalnych doradców.

Organizacja (taka jak partia), aby się rozwijać musi zwiększyć poziom złożoności, a więc i kolektywności (tj. wytworzyć taką kulturę organizacyjną) – w przeciwnym wypadku pozostanie na poziomie wyposażonej w miliony złotych konfederacji szlacheckiej. Połączenie rywalizacji i zdolność do cywilizowanego ograniczania konfliktu jest warunkiem dobrej kolektywnej współpracy i cechą dojrzałej organizacji. Uczy tego historia… PZPR. Dzisiejsi politycy SLD – Oleksy, Kwaśniewski, Miller - w żaden sposób nie przypominają Marcelego Nowotki, czy braci Mołojców.

 

B. Ograniczenie liczby obowiązków prezesa i przekazanie codziennego kierowania partią sekretarzowi (zarządu) partii.

Prezes Kaczyński potrzebuje swojego Grzegorza Schetyny, który będzie realizował na przykład zadania administracyjne wymienione w art. 15, ust. 4, 10 i 11, ale przede wszystkim weźmie na siebie zadanie z art. 8, tj. „Koordynację działań związanych z akcjami społeczno-politycznymi  podejmowanymi przez ugrupowanie”, innymi słowy będzie podejmował decyzje związane z bieżącym zarządzaniem organizacją partyjną. Sekretarz powinien również załatwiać proste kwestie sporne. Zakres jego kompetencji powinien być na tyle istotny, by zdjąć z prezesa „obowiązki ekonoma”, ale i na tyle ograniczony, by nie pozwolić mu zbytnio politycznie się usamodzielnić. Oczywiście pytanie brzmi każdorazowo: co to znaczy „zbytnio”? Sekretarz partii z czasem powinien być włączony w instytucję zarządu.

 

C. Ciała kolegialne PiS są nieefektywne – PiS potrzebuje zarządu

Zarówno Rada Polityczna jak i Komitet Polityczny są ciałami dużymi, w których kluczowe prerogatywy spoczywają w rękach prezesa. (Patrz art. 19, ust. 4, 5, 6.). Co więcej, ze statutu nie wynika, w jaki sposób ciała kolegialne podejmują decyzje (Jednomyślnie? Wątpliwe. Większościowo? Ale jaką większością?). Z kolei Komitet Wykonawczy (niemal nieopisany w statucie, poza art. 17, ust. 3 i art. 19, ust. 2) jest ciałem bardzo efemerycznym i słabym politycznie.

Docelowo zatem PiS potrzebuje zmiany struktury decyzyjnej z formuły prezes-w-wielkich-ciałach-kolegalnych na formułę prezes-z-głosem-decydującym-w-zarządzie. Zarząd partii powinien być ciałem kilkuosobowym (5-7), złożonym z osób co najmniej częściowo pochodzących z wyboru niezależnego od prezesa. Prezes partii musi pozwolić wyłonić się nowym znaczącym liderom partyjnym (niezwiązanym z nim biograficznie) i pozwolić dojrzeć swoim następcom, zachowując elementarny poziom kontroli nad ich poczynaniami, ale i popychając ich do samodzielności w ramach gry zespołowej. Z drugiej strony, w zarządzie powinni zasiadać ludzie charakterologicznie twardzi, ale którzy będą umieli bronić swojego zdania wobec prezesa i intelektualnie nie będą przez niego zmajoryzowani. Zarząd powinien podejmować decyzje poprzez głosowanie, a prezes powinien pozwolić na bycie przegłosowywanym.

 

 

3. Cele instytucjonalne

Samo dogonienie PO pod względem organizacyjnym nie wiele da, jeśli PiS nie pójdzie o krok dalej i nie stanie się partią o nowoczesnym otoczeniu. W związku z tym konieczne są inwestycje długofalowe – budujące i kształtujące bazę wyborców, zakorzeniające partię w społeczeństwie i grupach interesu

A. Fundacja partyjna

podstawowy, niezbędny, konieczny i kosztowny element rozwoju organizacyjnego partii – fundacja to kolejny po separacji PR-owców od polityków element ewolucji i dojrzewania partii politycznych - bez fundacji partyjnej z poważną strategią PiS nie jest w stanie przegonić PO

fundacją powinni zarządzać ludzie luźno związani dyscypliną partyjną – na czele powinien stać polityk w stylu Jana Rokity, inteligentny, znający języki, z otwartą głową, dyrektorzy wykonawczy powinni być już ludźmi „z sektora think tanków”. Polityk ten powinien być liderem a nie partyjnym nadzorcą.

Fundacja jest podstawowym narzędziem profesjonalizacji polityków – profesjonalizacja zaś polega na umiejętności opanowania większej ilości dyskursów, niż dyskurs zdroworozsądkowy (dyskurs wiecowy) – ponowoczesny polityk musi umieć słuchać, rozumieć i mówić do ludzi na poziomie eksperckim. Polscy politycy boją się ekspertów, bo uważają, że ci chcą zająć ich długo wywalczane miejsce w parlamencie. Politycy w związku tym nie umieją z ekspertami współpracować.

Fundacja musi być wpisana w procedury pracy klubu parlamentarnego – powinien istnieć mechanizm przydzielający do danej komisji sejmowej odpowiedniego eksperta z fundacji partyjnej oraz regulamin wewnętrzny klubu opisujący i premiujący współpracę z fundacją.

W wyniku pracy fundacji politycy partyjni powinni skupić się na swoim podstawowym zadaniu, tzn. przywództwie, budowaniu więzi i przesłania, komunikacji społecznej i podejmowaniu strategicznych decyzji

Budżet fundacji politycznej to cn. kilka milinów złotych – powinien częściowo pochodzić z partii, a częściowo z datków zwolenników, polonii itp.

- Fundacja jest instytucją budującą spójne, rozbudowane, profesjonalne zaplecze eksperckie dla partii – eksperci to ludzie:

  • dobrze opłaceni
  • zatrudnieni na zasadach obowiązujących na zachodnich uczelniach (kontraktowość)
  • nie-akademicy (wolni od skazy akademizmu, stopień doktora wystarczy) wolni od środowiskowych resentymentów (nie mogą to być sfrustrowani profesorowie!)
  • swobodnie poruszający się w swoich środowiskach – kontaktowi i z kontaktami
  • myślący praktycznie i politycznie, a nie teoretycznie

- Podstawowe dziedziny merytorycznej pracy (ok. 20 ekspertów):

  • Energetyka
  • Oświata, szkolnictwo i nauka
  • Przedsiębiorczość i innowacyjność
  • Miasta, aglomeracje
  • Infrastruktura i komunikacja
  • Rozwój regionalny i wieś
  • Obrona narodowa
  • Geopolityka
  • Polityki społeczne (zwł. Rynek pracy i polityka prorodzinna)
  • Podatki i regulacje – bodźce prawne (law & economics)
  • Polityka gospodarcza i finanse
  • Zarządzanie publiczne
  • Unia Europejska
  • System polityczny

- Fundacja jest podstawowym instrumentem wprowadzania partii na wyższy szczebel rozwoju; jest integralnym elementem pracy wewnętrznej; to ona organizuje dyskusje wewnętrzne i wypracowuje spójne, jednolite, krytycznie uzasadnione stanowisko w zakresie policy (tak aby uniknąć sytuacji, w której partia prezentuje konkurujące ze sobą stanowiska)

W ramach takich regularnych (wpisanych w harmonogram prac partii i klubu parlamentarnego) dyskusji wewnętrznych – niezbędnych dla osiągnięcia elementarnego poziomu jednolitości stanowiska i zrozumienia problemu – prezes partii, dedykowane komisje sejmowe i eurodeputowani powinni regularnie spotykać się z ekspertami zapraszanymi przez fundację (lub z jej kadry), poszerzając horyzonty i zawierając nowe cenne znajomości.

Fundacja organizuje działania promocyjno-komunikacyjne, np. konkursy na najlepsze książki (non-fiction), prace naukowe i artystyczne o wybranej tematyce (historia popularna Polski, biografie, esej filozoficzno-polityczny, esej geopolityczny, esej gospodarczy, historia gospodarcza, sprawy społeczne, promocja przedsiębiorczości) – nagroda obejmuje pewną sumę pieniężną oraz wydanie książki w zaprzyjaźnionej oficynie

- Fundacje są też świetnym narzędziem edukacji politycznej młodzieży – konieczne biura we wszystkich miastach wojewódzkich (wzorem Fundacji Adenauera), popularyzujące działalność polityczna i społeczną, prowadzące edukację polityczną, historyczną i ekonomiczną.

- Fundacja jest kluczowym elementem wsparcia i koordynacji inicjatyw społecznych o charakterze politycznym, ale nie partyjnym – wparcie organizacyjno-finansowe poprzez formy grantowe – przykładowi partnerzy: Stowarzyszenia regionalne, fundacje kulturalne (typu Ośrodek Myśli Politycznej), wydawnictwa (typu Arcana), fundacje rozwoju lokalnego itp.

- Przy zasadniczo większych środkach fundacje partyjne mogłyby również stać się komplementarnymi wobec MSZ kanałami działań zagranicznych

- Fundacja z zasady nie podlega tak daleko idącej dyscyplinie wypowiedzi i działań jak partiajest środowiskową forpocztą partii, laboratorium działań i idei

 

B. Ruch społeczny:

W komitetach poparcia Jarosława Kaczyńskiego znalazło się kilkanaście tysięcy ludzi. Jest to wielki zasób energii ludzkiej, który powinien być spożytkowany dla dobra Polski. Niestety niemal na pewno nie jest to mile widziane przez działaczy partyjnych, którzy boleśnie nieraz odczuwają nacisk społeczny. Jest to prawdziwy żywioł demokratyczny, zalążek dojrzalszego społeczeństwa obywatelskiego. Tej energii ludzkiej nie wolno dać się rozproszyć, mimo, że jest to de facto na rękę partii PiS.

Idealnym wzorcem dla ruchu społecznego jest amerykańska Heritage Foundation, która swój odpowiednik miałaby w opisanej powyżej fundacji partyjnej. Organizuje ona opinię wyborców, utrzymuje z nimi stały kontakt, dostarcza im wiedzy i argumentów w formie opracowań i codziennych backgrounderów.

Ruch społeczny wymaga kilku elementów:

a. Liderów lokalnych – osób o charyzmatycznej osobowości organizujących środowisko w danym regionie. Idealnie byłoby gdyby te osoby umiały łączyć charyzmę z pracą organizacyjną

b. Zaplecza technicznego – osoby te muszą mieć do dyspozycji podstawową infrastrukturę organizacyjną – biuro zarządzane przez koordynatorów organizacyjnych wspierających logistycznie liderów, narzędzia komunikacyjne (banery, ulotki, projektory itp.), sale do narad i dyskusji

c. Finansowania – elementem wiążącym członków z ruchem muszą być składki, najlepiej dobrowolne, ale o określonym minimalnym pułapie (np. 20-50 zł miesięcznie). Z drugiej strony, ruch taki byłby okazją do zbudowania kanałów finansowania inicjatyw społeczno-politycznych przez polonię. Z trzeciej strony, pewien ciężąr finansowy musi wziąć na siebie partia – aby zbudować wiarygodność, ale i pomóc w trudnych początkach

d. Sprawnej komunikacji – tu liczą się wszelkie dostępne kanały od ogłoszeń okołoparafialnych, przez gazetki lokalne, biuletyny wewnętrzne, a przede wszystkim internet, który jest narzędziem coraz tańszym i coraz powszechniej używanym.

Ruch społeczny zbudowany wokół PiS może być fantastycznym narzędziem dyscyplinowana polityków partyjnych, źródłem lokalnych liderów opinii, czy również – przy dłuższej pracy – zasobem kadrowym dla stanowisk niepolitycznych w instytucjach państwowych lub publicznych, w których cenny jest etos połączony z profesjonalizmem.

W ramach ruchu społecznego powinny powstać:

- stowarzyszenia fachowe: np. prawników (na wzór amerykańskiego Federalist Society), nauczycieli

- kluby dyskusyjne

- towarzystwa turystyczno-sportowe

 

C. Nowe formy działania – organizowane przez fundację i ruch społeczny:

Akcje społeczne o charakterze politycznym (np. ruchy poparcia i sprzeciwu o charakterze ogólnopolskim i lokalnym), ekonomicznym (np. rozwój ekonomii społecznej), charytatywnym, sportowym itp.

Seminaria gospodarczo-naukowe – politycy PiS muszą się dać poznać, nauczyć żargonu, zbudować zaufanie wewnątrz poszczególnych środowisk biznesowych, naukowych, wojskowych itp.

Szkolenia – posłowie i radni powinni obowiązkowo lub w ramach systemu zachęt (nagrody, kary), uczestniczyć w szkoleniach, seminariach organizowanych – kluczowa jest tu współpraca

Kongresy regionalne i krajowy – zjazdy członków i sympatyków ruchu społecznego, miejsce spotkań, dyskusji i budowania więzi międzyludzkich

Latający uniwersytet – nawiązanie do dobrej tradycji, szczególnie istotne w mniejszych miastach

Stypendia – forma motywowania młodych i wartościowych ludzi, wiązania ich ze sobą, umożliwienia im doskonalenia w pracy, w której są dobrzy (przypadek Pawła Zyzaka)

Programy budowania kadr – stypendia i staże (zagraniczne) dla polityków/urzędników – politycy, zwłaszcza młodzi, powinni jeździć i po świecie budować sobie kontakty i koneksje, dojrzewać, nie bać się świata, pozbywać się kompleksów – ale równie wartościowe mogą być kilkuletnie pobyty (sabbaticals) w fundacji politycznej, gdzie polityk w otoczeniu ekspertów, będzie mógł poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności

Organizacja polonii – jest to gigantyczny, niewykorzystany zasób, który zorganizowany, pozwoliłby kumulować wysiłki organizacyjne i finansowe Polaków za granicą, budowanie zaufania (tzn. sieci wsparcia), organizację polskich katedr na zachodnich uczelniach, lobbing itp.

 

4. Cele komunikacyjne:

Istotą skutecznej komunikacji w polskim społeczeństwie jest przepuszczanie jej przez pryzmat sfery prywatnej – większość Polaków interesuje się głównie życiem prywatnym (i jest z niego zadowolona), nie rozumie spraw państwowych (i jest z nich niezadowolona), chce móc nie zajmować się polityką – rządy PiS w latach 2005-2007 były właśnie dlatego traumatyczne dla wielu ludzi, były permanentnym stanem wyjątkowym, bo zmuszały ich do interesowania się polityką. Jest to pewien trwały wzorzec kulturowy – obecny od czasów zaborów, który należy zmieniać, ale obecnie jest on faktem i należy brać go pod uwagę. Droga marszałka Piłsudskiego, na początku której leżało chłodne skonstatowanie tego faktu, różni się od dostępnych dziś ścieżek tym, że obecnie raczej nie dysponujemy możliwością przeprowadzenia zamachu majowego…

W związku z tym PiS powinien:

a. Uczynić trwałym fundamentem swojej komunikacji cele, które składają się na Rozdział II. statutu partii. Cele te powinny być regularnie rewidowane, formułowane w lepszy sposób i dyskutowane, po to, by mogła z nich wyrosnąć rozpoznawalna filozofia polityczna PiS.

b. W związku z tym prezes Kaczyński powinien (z pomocą ghost writera) przygotować autorską książkę o swojej wizji Polski. Książka ta powinna być o przyszłości!.

c. Uczynić swoją stronę internetową potężnym narzędziem komunikacyjnym – tym projektem musi kierować osoba doświadczona w prowadzeniu portali informacyjnych, sprawna organizacyjnie, mająca do dyspozycji zespół cn. 10-15 ludzi i zorientowana w najnowszych narzędziach informatycznych (autor zna taką osobą i bardzo ją poleca:)

Przykład: Jeżeli partia organizuje duży ciekawy kongres (taki, jak kongres w Poznaniu), to nie tylko musi być natychmiast dostępny pełny jego program, ale powinny być dostępne także transmisje, zapisy dyskusji, fora dyskusyjne i blogi kongresowe polityków. To znaczy, że jest to okres ciężkiej pracy zespołu dziennikarskiego portalu, a nie okres weekendowego wypoczynku.

d. Rozpocząć przeorientowywanie się na podmioty, grupy interesu mające nie tylko teoretyczny, ale praktyczny interes w „silnym państwie”:

Małych i średnich przedsiębiorców – ludzi namacalnie doświadczających wielu problemów, o których mówi PiS

Sektor innowacji (środowiska inżynierskie, JBR-y, klastry, akademickie start-upy) i kompleks militarny

Młode elity (naukowcy, prawnicy, lekarze, rolnicy, nauczyciele) – PiS nie cieszy się ich poparciem, ale też raczej do nich nie mówi 

- Służby mundurowe

- Nauczyciele

e. Wypełniać konkretnymi treściami (korzyściami) abstrakcyjny dyskurs o państwie i prawie – ten typ wyborców motywuje jasna obietnica korzyści

f. Wprowadzić nowe elementy do swojego dyskursu:

- „bogactwa narodowego” (patrz: Adam Smith), „bogactwa Polaków”  - bogacenie się własnym wysiłkiem, ambicja, innowacyjność, przemyślność muszą być jasno uznane za cnoty i elementy godne wsparcia

Formuły sprawiedliwości wg. której państwo nie może zastępować ludzi w braniu za siebie odpowiedzialności (ludzie muszą być odpowiedzialni za siebie), ale powinno jak tylko to możliwe wspierać ich w ich dobrych dążeniach (ma to potem krytyczne znaczenie dla oceny wartości polityk publicznych, patrz: neokonserwatyzm lat 60. w USA)

g. Myśleć i działać w kategoriach szerokich koalicji (kto nie jest przeciw nam, ten jest z nami)

- Budowa kanałów medialno-informacyjnaych (radio i internet) na wysokim poziomie merytorycznym i jakościowym

- Otwarcie się na i koordynacja przedsięwzięć spontanicznych – wsparcie retoryczne „we wpływowych kręgach”, organizacyjne i finansowe

Przełamanie „kompleksu Lesiaka” – nie w każdej szafie czai się trup, spontaniczne działanie i entuzjazm jest sprzymierzeńcem, a nie wrogiem

 

Podstawowe zasady tej komunikacji to:

  1. Polacy rozumieją co się do nich mówi, gdy mówi się o ich życiu prywatnym – rezygnacja z języka prawno-państwowego (prezes Kaczyński jest dla wielu ludzi niezrozumiały, co zmusza go do spłycania spraw do poziomu „szukania złodzieja” i wpadania w dyskurs resentymentu transformacyjnego)
  2. Komunikacja polityczna jako przekład – przekładanie politycznych przyczyn na prywatne konsekwencje
  3. Dobór priorytetów komunikacyjnych ze sfery bliskiej świata przeżywanego Polaków – polityka prorodzinna, dostępność edukacji, zatrudnienie-pensje, opieka zdrowotna, bezpieczna energia, sprawna komunikacja, e-government itp.
  4. Komunikacja jest skuteczne tylko, gdy mówi się w taki sposób, by odbiorca wiedział i czuł, że jest to przekaz do niego – jeśli potencjalni wyborcy PiS nie głosują na tę partię, to oznacza to, że nie mają poczucia, że przekaz jest skierowany do nich – być może konieczne jest większe różnicowanie przekazu np. w zależności od grup wiekowych
  5. Istnieje pokoleniowa bariera komunikacyjna – ludzie młodsi (40-) są niebywale wrażliwi na formę komunikacji, mówi im ona równie dużo (a nawet więcej), co treść, nie lubią gadulstwa, lubią efekciarstwo
  6. Komunikacja musi oczywiście obejmować kwestie „państwowe” – polityka bezpieczeństwa, polityka zagraniczna itp., ale zasadnicza zmiana jest historycznie (dziedzictwo odpaństwowionego społeczeństwa) i cywilizacyjnie (popkulturyzacja) mało prawdopodobna
  7. Przekaz i przesłanie budujące poczucie więzi, wspólnotowości, chęć dołączenia do tej grupy – unikanie ekskluzywizmu, co nie oznacza to stałego budowania standardów prestiżu 
  8. Dyskurs konserwatywnej modernizacji, otwarcia szans dla ludzi młodych (układy i korporacje to często gerontokracja), zachowanie dobrych obyczajów, ale i wsparcie innowacyjności
  9. Kategoryczny zakaz głośnego straszenia oligarchii i establishmentu, możliwe jest co najwyżej ostrzeganie przed dominacja, wskazywanie zagrożeń dla wolności – straszyć można po cichu („kodem” lub kanałami nieformalnymi) - należy także pozwalać zachowywać majątek zdobyty w ramach transformacji, ale pozwolić „dobrowolnie się opodatkować na rzecz Ojczyzny”. Zgodnie z dictum Machiavellego, że ludzie prędzej wybaczą śmierć ojca, niż utratę ojcowizny.

 

Dylematy:

Dylemat polega na tym, że „rdzeniowi” wyborcy PiS nie interesują się przyszłością, nie rozumieją przekazu modernizacyjnego, jest on dla nich abstrakcyjny (bardziej, niż przekaz „państwowościowy”). Należy pamiętać, że dla wielu (większości?) dyskurs IV RP nie był dyskursem modernizacyjnym, ale raczej dyskursem resentymentu, kary za pozbawienie w przeszłości szans na rozwój.

Dylemat polityków polega na tym, że musieliby - po pierwsze - oddać dużo ze swoich (niewykorzystanych) kompetencji, po drugie - zgodzić się na poddanie naciskowi ze strony ekspertów i ruchu społecznego oraz – co szczególnie bolesne - zasadniczo zmienić swoje organizacyjne i czasowe nawyki (wprowadzić procedury, dyscyplinę komunikacyjną, podział prac, planowanie działań). Nagrodą za wysiłek profesjonalizacji jest jednak władza.

 

Jan Filip Staniłko (Instytut Sobieskiego)


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy podwójny 163-164 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy 162 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy 161 numer Dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy 160 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Komentarze (8)
Twój nick:
Kod z obrazka:


Polak
15.03.2012 19:02

bardzo dobry artykuł - niemniej jednak dopóki PiSem będą rządzić zza pleców lunatykującego Kaczyńskiego, Hoffmann i Błaszczak na żadne zmiany nie ma co liczyć

Vanderermeister
03.12.2011 19:29

Dylemat polega na tym, że „rdzeniowi” wyborcy PiS nie interesują się przyszłością, nie rozumieją przekazu modernizacyjnego, jest on dla nich abstrakcyjny (bardziej, niż przekaz „państwowościowy”). Należy pamiętać, że dla wielu (większości?) dyskurs IV RP nie był dyskursem modernizacyjnym, ale raczej dyskursem resentymentu, kary za pozbawienie w przeszłości szans na rozwój.
zdecydowanie !

Jowal78wal
08.11.2011 14:22

Dzięki takim próbom i dyskusjom jest możemy  dojść do rozwiązań dobrych dla POLSKI. Pod warunkiem że ktoś w opozycji uwzględni i skorzysta z tych gotowych rozwiązań. 

W mediach z informacją jak to PIS przegrał jest to tylko temat
zastępczy, bo jakoś trudno wszystkim wykonać analizę rozkładu
nieważnych głosów w głosowaniu do samorządu w 2010.

Wykonanie
prostego działania tz. od
liczby kart wydanych
odjęcie
liczby głosów ważnych w danym obwodzie głosowania np. do sejmiku
w województwie mazowiecki.
Pokazuje że nie jest tak jak nam próbują wmówić że
społeczeństwo nie widzi manipulacji i wybiera prawidłowo ale tylko
jakaś niewidzialna ręka koryguje wyniki wyborów (no bo jak to
nazwać). Zjawiskiem, które szczególnie niepokoi, jest
katastrofalny stan naszej wolności.

Nadal
nikt nie jest wstanie zorganizować obywatelskiej ochrony rzetelności
w komisjach wyborczych a jest szczególnie bardzo ważne i
niezbędne w kontekście braku rzetelności które można zobaczyć
na stronie www.pkw.gov.pl.

Dlaczego
są takie rozbieżności w obwodowych komisja wyborczych województwa
mazowieckiego w danych na stronie PKW.
Anomalie które istnieją wśród danych po wyborach samorządowych
w 2010 nasuwają pytania, dlaczego oficjalne dane podawane przez
obwodowe komisje wyborcze i PKW to znaczy:uprawnionych
(liczba osób uprawnionych która jest stałą na dany dzień) oraz liczbę
kart wydanych które się różnią się na różnych listach tak
bardzo:

              - do
sejmiku,

              - do
rad powiatu,

              - na
prezydenta, burmistrza, wójta.

Dlaczego
w obwodowych komisjach wyborczych popełniono tyle błędów
polegające na podawaniu rozbieżnych liczb uprawnionych (liczba osób
uprawnionych która jest stałą na dany dzień) oraz liczbę kart
wydanych, (dane zaznaczone żółtym tłem).

Dlaczego
w tak dużej liczbie obwodowych komisji wyborczych województwa
mazowieckiego w głosowaniu do sejmiku procent głosów
nieważnych jest dużo wyższy od średniej krajowej.

Czy
to oznacza że województwie mazowieckim 303 351 wyborców
poszło głosować i samo źle zagłosowało do sejmiku
mazowieckiego.

Wykaz
danych z poszczególnych okręgów z informacją z obwodowych komisji
wyborczych, rozbieżności zostały zaznaczone kolorowym tłem i
innym kolorem cyfr dołączony linkach:

http://s2.ifotos.pl/img/Warsza...

http://s2.ifotos.pl/img/Warsza...

http://s2.ifotos.pl/img/Warsza...

http://s3.ifotos.pl/img/Warsza...

Zaobserwowane
manipulacje wykonane podczas wyborów samorządowych w 2010 r. już
nie cofniemy ale zdobytą wiedzę można wykorzystać w nadchodzących
wyborach.Problem polega na tym że nad tymi tematami nikt się nie pochylił i nie zrobiono nic aby wykorzystać i przeciwdziałać tym zjawiskom i wykorzystać głosy społeczeństwa oddane na PIS.

Krzysztof Pasierbiewicz
04.11.2011 14:39

W ramach komentarza do niektórych z poruszonych przez Pana tematów zamieszczam tekst mojej notki, jaką zamieściłem przed paroma dniami na Niezależnym Forum Publicystów Salon24:Europoseł Zbigniew Ziobro napisał list do Prezesa Jarosława Kaczyńskiego.Rozgorzała dyskusja, czy Ziobro jest zdrajcą, czy reformatorem.Tytuł główny mojej notki należy uzupełnić podtytułem: "Co powinno się zmienić w kontaktach między elektoratem a strukturami partyjnymi PIS różnych szczebli?". Nie ukrywam, iż liczę na to, że komentatorzy dadzą odzew na tak postawione pytanie.   Wybory za nami. PIS przegrał, SLD przepadło z kretesem, Platforma wyszła na swoje, PSL się przepchnął, a wygrał Palikot. Czas więcna podsumowanie.Przed siedmioma miesiącami zdecydowałem się na założenie bloga.Bezpośrednim powodem tej decyzji nie było wspieranie PISu, jak wielu niesłusznie uważa, lecz próba ratowania Polski przed katastrofą, do której moim zdaniem mogą doprowadzić rządy Donalda Tuska i jego Platformy. Ale nie ma też co ukrywać, że niejako przy okazji, odwaliłem kawał solidnej roboty dla PISu, o czym, choć im to z trudem przechodziło przez gardło, mówili mi ze swoistym „poszanowaniem” nawet działacze Platformy.W czasie siedmiu miesięcy zamieściłem na blogu 138 tekstów.Ale nie statystyki są ważne. Najważniejszym jest to, że udało mi się stworzyć wokół mojego blogu coś w rodzaju „rodziny” szanujących się wzajemnie ludzi, których łączy współmyślenie w trosce o losy Polski i Polaków.Krakowianie zauważyli z czasem moją działalność na blogu. Komentowali, plotkowali przy kawiarnianych stolikach, telefonowali, zaczepiali na ulicy, a im bliżej było do wyborów tym bardziej zajadłe były te dyskusje. Szeregowi zwolennicy PISu gorąco mi dziękowali, a wielu mówiło, że drukują moje teksty i rozdają przyjaciołom i znajomym. Zaś sympatycy Platformy krytykowali mnie z furią, straszyli ostracyzmem, niektórzy się śmiertelnie obrazili, a ci z kręgów akademicko – biznesowo – „ideowych” popadli w stan nieskrywanej i niepohamowanej histerii.   Moją działalność publicystyczną w Internecie zauważono także za granicą. Londyńska prasa drukowała moje artykuły, a Kluby Gazety Polskiej z Wiednia i Essen wielokrotnie dziękowały mi za teksty i zapraszały do siebie. Przysyłano mi zdjęcia i relacje z zebrań, na których kserowano moje artykuły celem ich rozkolportowania wśród tamtejszej Polonii.Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o lokalnych prominentach PISu, którzy zdawali się nie zauważać mojej działalności. Żadnemu z nich nigdy nie przyszło do głowy by dać jakikolwiek wyraz aprobaty dla mojej działalności. Ani jednego życzliwego słowa. Całkowity brak reakcji. Kompletne i zamknięte na ewentualnych konkurentów désintéressement. Powiem więcej, wydake się, że im zdolniejsza jest osoba oferująca pomoc, tym mniejsza jest sznsa, że wygodnie usadowieni działacze partyjni jej na to pozwolą.Powiem więcej. Kiedy starsi ludzie prosili by moje, co ważniejsze teksty przedrukowała prasa prawicowa, gdyż tyle o nich słyszeli lecz nie mają dostępu do Internetu, nie podjęto tematu. A gdy na prośbę tychże wysłałem do Gazety Polskiej kilka tekstów moim zdaniem ważnych dla wyborów, redakcja nawet nie raczyła odpowiedzieć. To samo się tyczy lokalnej prasy.Dlaczego o tym piszę? Bo ja Proszę Państwa się nie zraziłem i jak sami byliście świadkami walczyłem do końca. Niestety obawiam się, że w podobnych okolicznościach, wielu innych mogło się jednak zrazić.Proszę mnie dobrze zrozumieć. Ja się broń Boże nie uskarżam, bo moja działalność była z założenia altruistyczna.

Tylko chciałbym powiedzieć bez ogródek, że partia, której struktury lokalne nie chcą dostrzec tych, którzy jej sprzyjają ma niewielkie szanse by wygrać wybory.Sam Prezes Kaczyński nie uciągnie. Lokalne struktury PIS muszą się otworzyć na zaangażowanych ludzi z inwencją i pomysłami. Bo na dłuższą metę, kilku „użytecznych idiotów” nie załatwi sprawy.
Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)
Patrz również: http://niezalezna.pl/17527-bil...ódło oryginalne:http://salonowcy.salon24.pl/35...

Geozak43
01.11.2011 22:49

Opracowanie Pana Staniłko nadaje się do częściowej realizacji w bliżej nieokreślonym horyzoncie czasowym-praktycznie partia PiS może już nie istnieć.
  Patrzę na to z perspektywy mieszkajacego w USA i po przestudiowaniu
struktury organizacyjnej oraz poziomu działaczy partyjnych ta partia nie jest w stanie wygrac wyborów i utrzymać władzy.Redaktor Ziemkiewicz podał przykład organizacji partii republikańskiej jako najbardziej pasujący do adaptacji dla PiS.Obydwie partie Demokraci i Republikanie maja zbliżona organizacje.
To funkcjonuję sprawnie i warto przenieść na grunt Polski.Jak by wyglądała organizacja partii PiS wg mojej propozycji.Partia jest zorganizowana dwutorowo zaczynając od najważniejszej osoby to jest wyborcy.Pierwszy tor to jest tor wyborczy gdzie w danym okręgu wyborczym partia ma mężów zaufania któremu podlega 500 do 1 tys wyborców.O ilości mężów zaufania decyduję ilość oddanych głosów na PiS
i ich zadaniem jest powiększanie szukanie nowych wyborców i praca bieżaca z wyborcami.Na szczeblu powiatu jest powiatowy komitet wyborczy wybrany z mężów zaufania.Komitety idą kolejno przez okręg.województwo i kraj gdzie na czele stoi wiceprezes partii do spraw wyborczych.Drugi tor to komitety polityczne na szczeblach powiatu okręgu.województwa,kraju i na czele też stoi wiceprezes ds polityczno programowych.Celem tych komitetów polityczno programowych jest opracowywanie programów,wyszukiwanie kandydatów do startu w wyborach którzy mają największe szase na wybór itp.Te obydwa tory współpracują pozioma ze sobą i ich komórki nie s ą sobie podporządkowane tylko łączy ich wspólny cel wygrania wyborów-czyli sprawna organizacja wyborcza,dobrzy i szanowani kandydaci,i dobry program.Wtakiej strukturze organizacyjnej jest miejsce na współprace z wszelkimi organizacjami społecznymi ,środowiskami ,łączy ich wspólny program iwartości,jest miejsce na frakcje co powoduje ścieranie sie nowych idei.Jednocześnie struktura jest przejrzysta organizacyjnie ,łatwa do rozliczenia konkretnych osób ,ułatwiajaca awans działaczom utalentowanym i pracowitym.Obecna struktura PiS to przypomina cech czeladniczy.Wybory odbywaja się na zasadzie konkursów piękności ,zas organizacja tego wpada w ręce pijarowców itp. i jak konkurs jest nieudany to klapa na całej linii.

Ciociababcia
19.10.2011 3:48

Nowa komuna w natarciu ...
Kim jest Wanda Nowicka z ruchu Palikota? Warto sięgnąć do sieci...Rywalizacja między dwoma nurtami światowego wolnomularstwa o zdominowanie polskiego rynku widoczna jest w tych pierwszych latach wyraźnie. Znacznie niespokojniej zachowują się zresztą liberalni „bracia” związani z Wielkim Wschodem Francji. W związku z tym w następnym roku znów mamy do czynienia z bardzo wyraźnym krokiem z tej strony. 31 sierpnia 1994 roku rozpoczęła działalność Polska Grupa Narodowa Powszechnej Ligi Wolnomularskiej (Universala Framasona Ligo), której prezydentem od samego początku jest związany z nurtem liberalnym Adam Witold Wysocki. Z tych samych kręgów wywodzą się też dwaj wiceprezydenci tej struktury – Andrzej Rusław Nowicki i Zbigniew Gertych.
http://blogmedia24.pl/node/526...

Władcy świata: Komisja Trójstronna z Palikotem (oficjalnie)...wprost Numer: 3/2009 (1358)

 ...Olechowski .... Obecnie polskimi członkami komisji są – oprócz niego – Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika „Polityka", były premier Marek Belka, Jerzy Koźmiński, były ambasador RP w Waszyngtonie, Wanda Rapaczyńska, była prezes koncernu medialnego Agora, i biznesmen Tomasz Sielicki. Są już u nas byli członkowie tej organizacji. Do komisji należeli m.in. znany biznesmen i kontrowersyjny poseł PO Janusz Palikot, poeta, dramaturg, tłumacz i były ambasador RP w Danii Jerzy Sito, były prezes PKN Orlen Zbigniew Wróbel, a także dominikanin ojciec Maciej Zięba.Dla zwolenników spiskowej teorii dziejów jest kolejną organizacją dążącą do wprowadzenia „rządu światowego”. Dla innych – zwyczajną organizacją lobbingową. W USA znów jest o niej głośno, bo wybory prezydenckie wygrał popierany przez nią Barack Obama. Czym naprawdę jest założona w 1973 r. i co robią w niej znani polscy politycy?
Autor: Rafał Przedmojski Współpraca: Tomasz Sobola dakowski.pl
Strategia jest niezbędna, należałoby zwrócić uwagę na "nowe" układy sił - przewidywania, że Palikot jest kandydatem na premiera, mają rację.
Tutaj właściwe jest poparcie dla: 

Powstał Ruch Odparcia Palikotahttp://konserwatyzm.pl...

Gość
15.10.2011 7:26

Jest pomyłka w zdaniu "W 2005 roku PiS zwyciężył na terenach II RP (poza Wielkopolską), od
kilku lat PiS okopany jest na terenach zaboru rosyjskiego i
austriackiego (poza Białowieżą)." Gdzieś trzeba podmienić PiS na PO.

Tubylczy
15.10.2011 4:38

Przejęcie elektoratu PSL jest celem właściwym ale nierealnym.
PSL jest niezwykle silnie zakorzeniony w lokalnych strukturach.
Ochotnicza Straż Pożarna, posady w samorządach, nie da się ich ruszyć.
Z resztą policzmy. PSL zdobywa średnio 8% głosów. Daje to ok. 1 mln
wyborców. Śmiało można przyjąć, że większość z nich to rodziny i znajomi działaczy PSL. Jak ktoś mądrze napisał. PSL sam siebie wybiera do Sejmu.
Gdyby jednak PSL się rozpadł, to i tak głosy te nie trafią na PiS. PSL to takie sprytne chłopy, nie jeden ma sporo przekrętów na sumieniu. Dlatego raczej
odnajdą się w PO niż w PiS. Widać to po wyborach prezydenckich. Kandydaci PSL uzyskują wtedy śladowe poparcie. Wyborcy PSL swoje głosy przenoszą na kandydatów PO.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.