Stańczyka zabawy z Imperium

Tomasz Gabiś, były redaktor „Stańczyka” i autor tekstów w wielu pismach, wydał w formie książki poszerzone wersje swoich artykułów oscylujących wokół tematyki imperialnej. „Gry imperialne” to pozycja nietuzinkowa i przewrotna. Autor, odrzucając wszelkie uprzedzenia, czy to lewicowe czy prawicowe, prowokuje Czytelnika do przemyślenia swoich poglądów. To swoistego rodzaju manifest polityczny, okraszony ironią, żartem, a przetykany częstymi fragmentami na poły literackimi. Tomasz Gabiś w swojej książce wieszczy koniec aktualnego porządku świata i powstanie na jego gruzach Imperium Europæum (nazywanego także przez niego Unią Europejską II). Jakie będą wartości wyznawane przez to nowe imperium?

09.12.2010 22:26

Konwencja, cóż to jest?

Czytając tę książkę można kolejny raz utwierdzić się w przekonaniu, że Tomasz Gabiś nietuzinkowym publicystą jest. Nawiązanie do Gombrowicza nie jest tutaj przypadkowe, gdyż autor „Gier imperialnych” doskonale bawi się, żonglując wszystkimi możliwymi konwencjami literackimi i filozoficznymi. Obok poważnej i stricte geopolitycznej analizy II wojny światowej możemy znaleźć wizję przyszłej stolicy Imperium Europæum. Oto Cesarz zamieszka w Bratysławie, a językiem urzędowym będzie hiszpański. Uzasadnione jest to przez autora konkretnymi argumentami, jednak Czytelnik musi dostrzec w tej wizji pewną żartobliwą przewrotność, której wiele jest w „Grach imperialnych”. Jak na prowokującego Stańczyka przystało, Tomasz Gabiś odwołuje się do wszystkich prądów intelektualnych. Znajdziemy więc odwołania do postfaszystowskiego imperializmu Oswalda Mosley’a, czy do postmodernistycznych Derridy i Habermasa. Autor z lubością cytuje Ernsta Jüngera obok Sławoja Żiżka, Marię Janion obok Jana Pawła II. Pytany o to na spotkaniu promocyjnym w krakowskiej Chimerze Gabiś powiedział, że wybiera te myśli, które jego zdaniem są „cenne i słuszne” – bez względu na ich autorstwo.

Jakie to Imperium?

„Mniej demokracji, więcej wolności” – tym hasłem ukutym przez Autora „Gier imperialnych” można najkrócej opisać, czym będzie nowe Imperium Europæum. Pierwsza próba zjednoczenia Europy, która odbywa się na naszych oczach, ma się nie udać. Skompromitowana przed sprzeczne idee i rozrośniętą biurokrację zostanie zastąpiona przez prawdziwie dbające o swoich obywateli Imperium Europæum. Jeśli jednak i to się nie uda, zdaniem Tomasza Gabisia nasz kontynent pozostanie dla obcych graczy polem do geopolitycznych rozgrywek. Imperium Europæum będzie „nie tyle antydemokratyczne, co ademokratyczne”. Dzięki odrzuceniu zbędnego zabobonu demokracji, będzie w stanie zapewnić swoim obywatelom prawdziwą wolność przekonań i możliwość samorealizacji ograniczaną przez demokrację – choćby decydującym głosem większości. Jedyne, na co Imperium nie będzie mogło sobie pozwolić, to nielojalność jego mieszkańców. Jednak, zdaniem Tomasza Gabisia, to niewielka cena za wolność prawdziwą.

Imperium ponad wszystko

Koncepcja Imperium Europæum, którą prezentuje nam autor „wykracza poza opozycję prawica-lewica”. Prowadząc walkę o istnienie i własne interesy z innymi imperiami będzie ono odwoływało się do aktualnie przydatnych postaw, przekonań i poglądów. Z racji swojej imperialnej natury swoje naturalne miejsce odnajdą w nim wszelkie nurty polityczne, a Imperium ślepe będzie na kolor skóry, religię czy orientację seksualną. „Dla imperialnej elity nie ma znaczenia czy ktoś jest Kobietą, Żydem czy Murzynem”, ważne będzie tylko, czy jest „naszą Kobietą”, „naszym Żydem” czy „naszym Murzynem”. Autor uważa, że „nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powstał jakiś eurokorpus złożony z samych gejów”. Bóg mieszkańców Imperium Europæum jest ich prywatną sprawą, dla jednych będzie nim Bóg w Trójcy Jedyny, dla innych Zeus, Światowid, czy Allach. Imperium zna tylko „lojalnych poddanych i wrogów”.

Imperium, imperium... a może jednak anarchia?

Pod koniec lektury Czytelnik znów zostaje zaskoczony przez Autora. W jednym z ostatnich rozdziałów przedstawi on alternatywę dla wizji imperiów dominujących nad światową polityką. Alternatywą tą jest Uporządkowana Anarchia. Kończąc książkę pozostajemy zatem pozostawieni samym sobie, w pewnym zagubieniu – gdy wydawało się, że Imperia są nieuchronną przyszłością świata, dostajemy całkowicie inną wizję świata. Świata absolutnie zdecentralizowanego, opartego na małych wspólnotach żyjących dla siebie i dzięki sobie. Swoim zwyczajem Gabiś odwołuje się z jednej strony do brazylijskiego lewicowca Roberto Mangaberia Ungiera, z drugiej do Adama Doboszyńskiego, klasyka polskiej myśli narodowej.

Wiele jest dzisiaj postaci życia publicznego, które pozują na przewrotnych prowokatorów intelektualnych. Zza ich masek wyziera jednak przykra pustka i żenująca banalność. Tomasz Gabiś nie należy do tej kategorii. Można go uwielbiać, albo nie lubić, można zgadzać się z nim, albo denerwować się czytając jego „Gry imperialne”. Ale sięgnąć warto. Choćby po to, by skonfrontować swoje poglądy z innym, intrygującym podejściem, by zmusić się do przemyślenia ich jeszcze raz. A także dlatego, że pod względem literackim Tomasz Gabiś po prostu doskonale pisze.

 

Adam Zechenter

 

Tomasz Gabiś, Gry imperialne, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008, ss. 310.


Ostatnie wiadomości z tego działu

Konserwatywne książki: Przebudzenie Polaków

Recenzje „Pism” Konińskiego i „Cienia Lucyfera” w miesięcznikach historycznych

Jak dorastało niechciane dziecko III RP?

Jak być dumnym z polskości

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.