Putin ostrzega Berlin. Pierwszy akt wojny hybrydowej?

Warszawski sowietolog, prof. Włodzimierz Marciniak, analizuje sprawę „zgwałconej Lizy” i opisuje potencjał Kremla do zdestabilizowania Niemiec.
01.02.2016 18:16

Witajcie w Neurussland!

Wojna hybrydowa najczęściej rozumiana jest jako połączenie elementów wojny nieregularnej, wojny domowej, sztucznie wywołanego powstania, terroryzmu i wojny propagandowej, prowadzonej we własnym państwie i na arenie międzynarodowej. Chociaż podobne połączenie różnych metod walki występowało wielokrotnie w historii, np. w czasie rewolucji amerykańskiej, w Hiszpanii w okresie wojen napoleońskich lub na granicy polsko-sowieckiej w latach dwudziestych minionego wieku, to za klasyczne przykłady wojny hybrydowej często uważa się dwa współczesne konflikty zbrojne – walki z organizacjami używającymi nazw: „państwo islamskie” na Bliskim Wschodzie oraz „republiki ludowe” na Ukrainie.

Pojawienie się zielonych ludzików na Krymie oraz w Donbasie najpierw spowodowało zaniepokojenie w krajach sąsiadujących z Rosją, a następnie procedowanie projektu wzmacniania wschodniej flanki NATO. Nikt jednak nie zauważył, że obszar postsowiecki nie ma określonych granic, o czym prezydent Putin mówił już w 2005 roku, i rozciąga się także w samym centrum Unii Europejskiej, bo w Niemczech. Nikt jednak nie zauważył, że obszar postsowiecki nie ma określonych granic, o czym prezydent Putin mówił już w 2005 rokuMam tu na myśli liczącą ok. 4 milionów społeczność emigrantów z krajów postsowieckich, a przybyłych do Niemiec głównie w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Społeczność wschodnich Niemców nie podziela na ogół wartości niemieckiej leitkultur, zamieszkuje peryferyjne blokowiska, słabo zna język niemiecki i funkcjonuje w obrębie rosyjskich sieci informacyjnych. Nie może więc dziwić, że rosyjska telewizja bez problemu manipuluje tym środowiskiem, wzmacniając poczucie zagrożenia spowodowane masowym napływem konkurentów – migrantów muzułmańskich.

W Rosji rzecz jest szerzej znana pod kryptonimem „sprawa dziewczynki Lizy”, trzynastoletniej córki rosyjskich emigrantów mieszkających w Niemczech. W reportażu nadanym 16 stycznia przez pierwszy kanał telewizji rosyjskiej opowiedziano historię nastolatki rzekomo uprowadzonej i zgwałconej przez grupę przybyszów z Bliskiego Wschodu. Korespondent Iwan Błagoj oskarżył policję niemiecką o odmowę wszczęcia poszukiwań, a służby socjalne – o zamiar odebrania córki rodzicom. Chociaż 19 stycznia Jeżedniewnyj żurnał opublikował krótką analizę telewizyjnej mistyfikacji, a gazeta Russkaja Giermanija przedstawiła inną wersję wydarzeń, to w Berlinie, także przed urzędem kanclerskim oraz w innych miastach rozpoczęły się manifestacje w obronie „biednej Lizy”. Wydarzenia przebiegały dokładnie według tego samego scenariusza, który znamy z początkowej fazy organizacji „spontanicznych” protestów w Donbasie. Zabrakło tylko fazy drugiej – rebelii pułkownika Girkina, kozaków i zielonych ludzików.  Zabrakło tylko fazy drugiej – rebelii pułkownika Girkina, kozaków i zielonych ludzikówNajpierw nastroje zostały podgrzane przez rosyjską telewizję. Wezwania do udziału w mitingach kolportowane były przez sieci społecznościowe takie jak Odnokłassniki i Facebook, komunikator WhatsApp, radio internetowe Zello oraz stronę internetową IGIŁ-info, specjalizującą się w informacjach z Syrii i Iraku. IGIŁ to rosyjski odpowiednik skrótu ISIS. W trzeciej fazie do akcji przystąpili aktywiści radykalni. Kolportażem ulotek, organizacją wieców zajęły się nieliczne organizacje polityczne rosyjskiej diaspory, Alternatywa dla Niemiec oraz Narodowo-demokratyczna Partia Niemiec. Po radykałach w sprawę wmieszał się osobiście minister Siergiej Ławrow, zarzucając 26 stycznia władzom Niemiec zamiar „politkoriektno polakierowania rzeczywistości w wewnętrznych celach politycznych”. W odpowiedzi minister Frank-Walter Steinmeier oświadczył, że nie ma żadnego usprawiedliwienia tego, aby zajmować się propagandą polityczną i „wtrącać się do i bez tego trudnej wewnątrzniemieckiej dyskusji o migrantach i podsycać ją”.  Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa natychmiast wystąpiła w obronie rosyjskich dziennikarzy w Niemczech, którzy stali się ofiarami prześladowań. W ten sposób w ciągu kilku dni zmienił się zasadniczo charakter stosunków rosyjsko-niemieckich. Rosja wykorzystała złożoną sytuację wewnętrzną w Niemczech do wysłania poważnego ostrzeżenia, że jest gotowa do prowadzenia masowych akcji propagandowych i politycznych, a w istocie pierwszego aktu wojny hybrydowej, na terytorium tego kraju. 

„Sprawa dziewczynki Lizy” nie jest rzecz jasna pierwszą i zapewne nie ostatnią tego typu akcją. Pokazany 12 lipca 2015 r. przez ten sam pierwszy kanał rosyjskiej telewizji reportaż o ukrzyżowaniu w Sławiańsku trzyletniego chłopca ułatwił rozwój rosyjskiej rebelii w Donbasie. Zamordowany w marcu 1911 roku Andriusza Juszczynski też miał trzynaście lat, tak samo jak biedna Liza. Historia kołem się toczy, ale nie wiemy tego, czy jesteśmy w retrospektywnym roku 1911, czy też znacznie bliżej końca.

 

prof. Włodzimierz Marciniak


Ostatnie wiadomości z tego działu

Głos starego wyborcy z myślą o młodszych

Prof. Nowak: Pracujmy nad tym, by zwolenników niepodległości przybywało

Prof. Nowak podsumowuje 2017 rok: właściciele III RP nareszcie odsuwani od władzy

prof. Nowak: Przypomnienie samego 1918 roku nie wystarcza, by zrozumieć czym jest niepodległość

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.