Polska nie ma żadnych przyjaciół wśród silnych państw i polityków świata – pisze Ewa Thompson w Dwumiesięczniku ARCANA (nr 96)

Amerykańska literaturoznawca, profesor Rice University w Houston, redaktor naczelna kwartalnika „The Sarmatian Reviev”, odpowiada na ankietę w ostatnim numerze Dwumiesięcznika z 2010 roku. Pytania dotyczyły Europy Wschodniej po 2010 roku, zostały zadane także Januszowi Bugajskiemu, Janowi Kieniewiczowi, Andrijowi Portnowowi, Romanowi Szporlukowi i Piotrowi Eberhadtowi.

27.01.2011 10:40

Czternaście tez A. D. 2010

1.   Nie widzę kluczowych zmian w polityce międzynarodowej w ostatnich paru latach. Próba Obamy ubicia interesu z Rosją kosztem Europy Środkowej i Wschodniej nie udała się, ale wartość tzw. tarczy dla Polski byłaby niewiele większa, niż gwarancje Anglii i Francji w 1939 roku. USA ma horrendalne problemy z zadłużeniem, będącym w znacznej mierze wynikiem wplątania się w wojny z muzułmanami. 20 września b.r. brytyjski dziennik „Financial Times” rozważał możliwość bankructwa euro, czyli początek końca Unii Europejskiej. Scylla i Charybda zawsze czyhają. Mimo to amerykańska ulica (jak również amerykańska klasa polityczna) widzą politykę jako pasmo ciągłe i nie mające przewidywalnego końca, bo nic w polityce nie jest na zawsze.

2.   Liczenie na amerykańskich przyjaciół było i jest nieporozumieniem. Polska nie ma żadnych przyjaciół wśród silnych państw i polityków świata. Tak jak kiedyś Irlandczycy, Polacy mogą liczyć tylko na siebie samych. Sympatie polskiej diaspory do Polski ważą zero w polityce amerykańskiej, bo ta diaspora politycznie nie istnieje. Polska była i jest pionkem, bez którego Stany Zjednoczone mogą się obejść po upadku komunizmu—co nie znaczy, że jeśli kiedykolwiek dojdzie do nowych spięć pomiędzy USA a Rosją, Polska nie zostanie znów użyta przy pomocy pochlebstw, gwarancji pomocy i wsparcia finansowego (pamiętamy te miliony dolarów dla Solidarności, które jak głosi legenda Bronisław Geremek wiózł w walizce do Polski). To prawda, że lepszy rydz niż nic, ale trzeba zdawać sobie sprawę z istotnego stanu rzeczy. Polakom wciąż wystarczy powiedzieć: „Bardzo szanujemy naród polski, jego długoletnią walkę o wolność, jego cierpienia i rolę w pokonaniu komunizmu”, a już są gotowi uwierzyć, że mają w mówcy przyjaciela.

3.   Lepiej jest należeć do UE niż do niej nie należeć, ale ekscytowanie się tym, że prof. Buzek jest przewodniczącym Parlamentu EU, pani X ambasadorem EU w Korei Południowej, zaś zakopiańskie oscypki wreszcie uzyskały status unikatowego produktu—jest wyrazem tej samej przedszkolnej mentalności, o której wspomniałam wyżej. Waga Polski w UE jest musza. Od czasu do czasu prof. Zdzisław Krasnodębski pisze w polskiej prasie o tym, jak się traktuje Polaków w Niemczech. Należy nagłasniać te skandale, ale ludzie ubodzy są zwykle traktowani lekceważąco zagranicą, a zwłaszcza w Niemczech. Tak będzie do chwili, gdy percepcja Polski jako kraju słabego się zmieni (jeżeli się zmieni). Zanim to nastąpi, Polacy będą musieli przełknąć niejedno upokorzenie ze strony niemieckiej. Należy jednak rozróżnić pomiędzy militarnym Drang nach Osten a upokorzeniem na płaszczyźnie prestiżu. Nie zanosi się na to, aby Niemcy znów zaczęli angażować się w wojenki. Są na to zbyt zamożni i obserwują ich Wielcy Zagraniczni Bracia, nie mówiąc już o demograficznym niżu Teutonów i wzroście etnicznych mniejszości na terytorium Bundesrepubliki. Niemieckie Lebensraum na Wschodzie pozostanie długo jeszcze wspomnieniem i marzeniem, raczej niż celem. Zaś tych, którym nie podoba się fakt finansowania przez Niemców think tanków i prasy w Polsce, prosiłabym o publiczne ujawnienie alternatywnych źródeł kapitału.

Polska jest o wiele słabsza, niż oficjalnie przynajmniej twierdzi polska klasa polityczna i intelektualiści. Np. odwiedzający zagraniczne uniwersytety Polacy wciąż są postrzegani jako obca ciekawostka (Skąd Pani jest? Z jakiego stypendium Pan korzysta? Czy to Pana pierwszy u nas pobyt??), a nie jak partnerzy (Jak Wy to robicie w Waszym kraju? Jak Wy to rozwiązujecie na Waszych uniwersytetach? Czy mógłby Pan nas tego nauczyć?). W związku z tym, jakiekolwiek plany bycia graczem w sprawach międzynarodowych są w tej chwili planami na wyrost. Ten fakt powinien budzić przerażenie Polaków i stymulować ich do aktywności; tak się dzieje, ale wśród nikłego procentu ludności.

4.   Na papierze Unia Europejska jest dobrowolnym związkiem państw, broniących swoich interesów w świecie; ale jest również mega-urzędem, wystawiającym licencje na wszelkiego rodzaju sprawy bytowe. Wprawdzie Nicholas Sarkozy pokazał niedawno, co o tym sądzi, ale Francja jest krajem silnym, zaś Polska słabym, i nawet gdyby znalazł się ktoś u steru polskiego państwa, kto by chciał zrobić w Polsce to, co Sarkozy zrobił we Francji z Romami, zakrzyczeliby go nie tylko Wielcy Bracia z Zagranicy, ale i rodzimi karierowicze. Narzucanie Polsce obcych kulturowo praw i przepisów jest realnym problemem, wziąwszy pod uwagę podatność polskich urzędników państwowych na sugestie, presje, groźby czy dyndające marchewki. Wbrew alarmistom z utopijnej wysepki sądzę jednak, że jest to problem drugorzędny.

5.   Rosja, jeżeli się zmienia, to bardzo powoli, i wątpię, czy w wieku XXI-ym zmieni się zasadniczo. Ponieważ nie znam kulisów „śledztwa” smoleńskiego, mogę jedynie prowizorycznie opiniować o polityce polskiego rządu. Uderza mnie, jak wszystkich na prawicy, uniżoność, z jaką władze RP odnoszą się do swojego wschodniego sąsiada. Pamiętam stwierdzenie Sikorskiego sprzed paru lat, że gazociąg na dnie Bałtyku podobny jest do paktu Mołotow-Ribbentrop. Jakże polski rząd spokorniał od tego czasu! Nie wiem, czy masowe wyciszenie polityków PO w stosunku do Rosji jest rezultatem braku energii (chroniczna choroba polskich elit), szantażu jednostkowego lub grupowego, czy po prostu wynikiem nieudolności dygnitarzy, którzy są dyletantami w polityce. W Rosji zaś plany zainicjowane przez Putina zaczynają owocować na forum międzynarodowym. Jak zwykle Polacy dali się zaskoczyć, bo taka właśnie jest różnica pomiędzy amatorami i fachowcami w polityce: ci pierwsi myślą o następnym miesiącu czy roku, ci drudzy myślą kategoriami dziesiątków lat—że przypomnę Iwana Kalitę, Iwana Groźnego, Piotra Wielkiego—oni wszyscy mieli pomysły i warianty pomysłów na pokolenia. Podobnie dzisiaj, gdy Putin snuje plany na długą metę, polscy politycy chełpią się tym, że interesuje ich tylko „tu i teraz”.

6.   A więc, połączenie krótkowzroczności z uniżonością z polskiej strony, długofalowe plany z rosyjskiej. Terytorialna i kulturowa kleptomania Rosji pozostaje najważniejszym chyba zagrożeniem dla Polski wśród tych, o których publiczna dyskusja ma sens. Groźba uzależnienia energetycznego jest w 2010 roku problemem pierwszorzędnym. Nie wykluczyłabym prób szantażu ze strony Rosjan: Coś tam wiecie o wypadkach smoleńskich, podpisujcie traktat taki, jaki wam dajemy, lub spodziewajcie się nieoczekiwanego wycieku... Rosjanie bawią się Polakami jak kot myszką. Liczenie na rosyjskich „braci Słowian” (niestety ten pogląd czasem wyskakuje i na prawicy, i na lewicy) to rasizm nie lepszy od hitlerowskiego, który ludzi oceniał na podstawie pochodzenia, nie zaś na podstawie kultury, do której świadomie i z własnej chęci należą. Stopniowe wchłonięcie polskiej tożsamości przez Rosję oraz skurczenie się tożsamosci katolickiej w centrum Europy jest jednym z niebezpieczeństw ekonomicznego uzależnienia. Nie zapominajmy o kultywowaniu wrogości do katolicyzmu w kraju Putina, tej wrogości, która zamykała klasztory i szkoły katolickie w zaborze rosyjskim, niszczyła grecki katolicyzm Ukraińców i Białorusinów, a dzisiaj redukuje katolicyzm do statusu „nowej”, nieznanej przedtem w carstwie rosyjskim religii. Jeżeli zachowanie tożsamości jest priorytetem Polaków—a powinno nim być, jako że podpada pod instynkt samozachowawczy, nakazujący bronić swojej tożsamości—Rosja pozostaje najważniejszym potencjalnym agresorem w stosunku do Polski. Energiczna praca propagandowa Rosjan zagranicą (w Teksasie, gdzie mieszkam, wychodzi pismo „Nasz Tiechas”; w mieście Vancouver w Kanadzie, dokąd jeżdżę na wakacje, wychodzi pismo „Nasz Wankuwier” itd.) są elementami tej promocji tożsamości rosyjskiej, która w krajach ościennych i słabszych może za parę pokoleń zaowocować rozszerzeniem granic. Sceptykom przypominam, że podbój Syberii, rozpoczęty przez Iwana Groźnego i zakończony przez Piotra Wielkiego, był w wiekach XVI–XVII-ym tajemnicą państwową, za zdradzenie której płaciło się śmiercią.

7.   Wiąże się z tym polski stosunek do tzw. Kresów. Jest rzeczą oczywistą, że w interesie Polski leży niezawisłość Ukrainy, Białorusi i Litwy, i że należy tę niezawisłość popierać w tych skromnych ramach, na jakie Polaków stać. Polska ma jednak ograniczone możliwości rzeczywistego oddziaływania na losy sąsiadów, a i sami Ukraińcy, Białorusini i Litwini prowadzą swoją politykę nie biorąc pod uwagę interesów Polski. Zgadzam się z opinią Bartłomieja Sienkiewicza, że ci intelektualiści, którzy z troską pochylają się nad rolą Polski w utrzymywaniu byłych ziem Rzeczpospolitej w kręgu cywilizacji zachodniej, cierpią na brak poczucia realizmu. Trzeba wreszcie wysnuć wnioski z faktu, że wschodni sąsiedzi chcieli by jak najszybciej uwolnić się od pamięci o tym, że Polska władała „ich” ziemiami przez parę stuleci; argumenty o multikulturaliźmie wcale do nich nie przemawiają. Jako obywatelka amerykańska miałam niejednokrotnie okazję stwierdzić, że pod nieobecność Polaków mówią i piszą inaczej, niż na spotkaniach z Polakami (są oczywiście wyjątki). Ta melancholijna sympatia, którą wielbiciele Kresów darzą polskie tam pamiątki, jest im obca. Im szybciej Polacy uwolnią się od nałogu marzeń o Kresach, tym lepiej.

Piękna tradycja republikańska wieków XVI-go i XVII-go oraz wyrosłe na glebie katolicyzmu polskie umiłowanie wolności, którego nie znają ani Rosjanie ani Niemcy, i za które tak wielu Polaków oddało życie, to słuszny przedmiot dumy. Warto tę tradycję i miłość do wolności kultywować i utwierdzać w pamięci każdego pokolenia, ale trzeba je oddzielić od nostalgii po Kresach. Nie mówiąc już o tym, że wywieranie wpływu na innych to trochę jak szczęście: nie może byc celem samo w sobie, bo jest produktem ubocznym innej działalności. Wpływa się na innych przez wzbogacanie i umacnianie swojego kraju, nie zaś przez przedkładanie sąsiadom kulturowych ofert.

8.   Losy Polski zależą od tego, jaką siłę ekonomiczną potrafią wypracować jej obywatele, jak wielu polskich uczniów wybierze matematykę raczej niż psychologię, politechnikę raczej niż wyższą szkołę nauk społecznych; jaką wiedzą posługiwać się będą polscy dyplomaci, jakimi osiągnięciami będą mogli się pochwalić polscy naukowcy, rolnicy, przemysłowcy i bankierzy (oby ci ostatni wreszcie się pojawili!). Jeżeli PKB będzie rósł, jeżeli polskie elity zdobędą się na poświęcenie dla kraju i mądrość —z pewnością wpływ Polski na sąsiadów będzie znaczny. Pożądane jest to, co wzmacnia konkurencyjność i niezawisłość ekonomiczną, demograficzną i kulturową Polski. Jeżeli Polska stanie się silnym państwem, jednocześnie zachowując swoją tożsamość (umiłowanie wolnosci, katolicyzm oraz wielowiekowa tradycja akceptacji mniejszości religijnych i bezwyznaniowych), wszystko inne będzie jej przydane. Są tysiące sposobów, aby uczestniczyć w budowie silnego państwa. Odkurzenie koncepcji pracy organicznej i pracy u podstaw jest jak najbardziej właściwe.

9.   Od lat obserwuję brak zainteresowania polskiej inteligencji światem cyfr. O ile mi wiadomo, tragikomedia sprzedaży stoczni gdańskiej i szczecińskiej, wiele afer korupcyjnych oraz obecny stan rokowań z Rosjanami w sprawie gazu nie poddane zostały tak zwanemu investigative reporting i nie stały się tematem rozmów przy stole kuchennym. Rozumiem, gdzie Rzym, gdzie Krym. Ale brak również zainteresowania rachunkowością i cyframi. Założyłabym się, że niewielu analityków spraw polskich zna cyfrowe szczegóły likwidacji RosUkrEnergo, losy gazociągu Jamal-Europa, koszta potencjalnej zmiany właściciela 684 kilometrów gazociągu będącego obecnie własnością Europolgazu, czy ekonomiczne dane projektu Nabucco. Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadbało o obserwatorów konkurencyjnego dla Nabucco projektu ABRI, namierzonego na gaz azerbajdżanski i przesyłanie go w skroplonej formie do Rumunii? Albo o fachowców, śledzących finansową politykę Rosji w stosunku do Arktyki? Ten brak zainteresowania sprawami gospodarczymi i wstydliwość w stosunku do pieniędzy jest moim zdaniem pozostałością czasów, gdy sprawami kapitałowymi zajmowali się Żydzi, zaś jaśnie pan dziedzic jeździł zagranicę uczyć się Oświeceniowej ideologii— raczej niż stolarki, jak Piotr Wielki. Chętnie bym widziała amerykanizację Polski w tej dziedzinie. Mentalność amerykańska nie stroni od spraw kapitałowych, chce wiedzieć, kto co finansuje, ceni dyskusje na te tematy.

10. Życie symbolami nie posuwa Polski naprzód. Tak żyła patriotyczna mniejszość w wieku dziewiętnastym, gdy Polski nie było. Ale teraz „trwanie” przy symbolach raczej niż konkretna działalność na rzecz przekonywania wyborców czy rozszerzenia zasięgu patriotycznej polityki mija się z celem. Szacunek dla obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu nie zmienia faktu, że narracja krzyżowa odsuwa Polaków od rzeczywistości i kontynuuje przyzwyczajenia z czasów, gdy nie było Polski, lecz jedynie symbole, kościoły, pomniki, cierpienie, podczas gdy gospodarka, instytucje społeczne i zewnętrzna reprezentacja były w rękach ludzi, z polskim patriotyzmem nie mających nic wspólnego. Sprawa krzyża jest polską konfrontacją z „realną demokracją”, tzn. z tym, czym w XXI-ym wieku są względnie wolne wybory i względnie swobodny nabór kandydatów na urzędy. W „realnej demokracji” wygrywa ten, kto ma więcej środków na kampanię wyborczą, kto wystawi lepszego mówcę, nauczy kandydata grać na często nieświadomych oczekiwaniach i życzeniach elektoratu. Kwestia znalezienia odpowiednich słów, zdjęć, otoczenia, pogody, a nawet biurka i stojących na nim kwiatów. Dlatego właśnie Churchill zauważył, że demokracja to okropny system do chwili, gdy się go porówna z innymi systemami władzy. Wydaje mi się, że polska prawica zamyka oczy na brzydotę i niesprawiedliwości demokracji, marząc jednoczesnie o rycerzu na białym koniu i zwierając szyki wokół symboli.

11. Ci, którym nie podobają się wyniki wyborów, mają dwa wyjścia. Albo pracować w pocie czoła na swoich kandydatów, perswadować, dzwonić, narażać się, albo pogodzić się z tym, że Polska ma takich właśnie rządzących, jakich ma, bo obywatele też są tacy, jacy są. I zająć się, jak Kornel Morawiecki przed swoim niefortunnym doszlusowaniem do prezydenckich kandydatów, pracą na rzecz Polski w swoim zawodzie. To jednak wymaga wewnętrznej zgody, że będzie się szeregowcem, a nie generałem.

12. Ponieważ Polacy są dyletantami w polityce, a i zagraniczni „pomocnicy” też mają swoje interesy—obie liczące się w Polsce partie zostały zapędzone niejako w kozi róg, z coraz węższym polem do manewru. Po tych słowach, które z obu stron padły, trudno będzie o kompromis. Uderza iście mongolska pycha dygnitarzy PO w stosunku do pokonanego PiSu: o takiej pysze w życiu politycznym USA nie mogło by być mowy. Oba polityczne obozy w Polsce powielają sytuację z listopada 1830 roku, gdy pułk konny strzelców gwardii Wincentego Krasińskiego bronił Konstantego bardziej zażarcie, niż pułki rosyjskie, podczas gdy domniemany wódz powstania generał Chłopicki ukrywał się w Pałacu Prymasowskim. O Belweder walczyła garstka podchorążych, zaś ubogiej rolniczej większości te rozgrywki były najzupełniej obojętne. Używając słów Jana Kucharzewskiego, PO przenika „instynkt powoju, obwijającego się dokoła obcego berła”, zas PiS pozwala sobie na przedkładanie „honoru Polaków” nad „dobro narodu”. Oba obozy liczą na zagranicę – tak, jak liczyli na nią powstańcy oraz obrońcy status quo w 1830 roku. „Obłąkana nienawiść” powstańców do siebie nawzajem (że znów zacytuję Kucharzewskiego), której źródłem był i jest resentyment, widoczna jest i dziś po obu stronach politycznej barykady. „Zdrobnienie życia publicznego do poswarów osobistych” (223–4) widoczne było wtedy i teraz:

To doktrynerstwo Niemojowskiego, który zdawał się mniemać, iż pierwszym i najpilniejszym skutkiem rewolucyi powinno być wytworzenie w Kongresówce jakiegoś modelowego ustroju konstytucyjno-reprezentacyjnego, nie stanowiło objawu bynajmniej wyjątkowego. Gdy przeglądamy dyariusze sejmowe z 1831 roku, zdumiewa nas, przeraża ten spokój uroczysty, ta baczność na formy legalne, ta rozwlekłość obrad, owe mowy, mowy o wszystkiem bez końca. Już na pierwszem posiedzeniu dnia 19 stycznia, gdy na porządku stoi paląca kwestya dalszego bytu powstania . . . na samym wstępie sesyi zabiera głos jeden z posłów w sprawie nielegalnego rzekomo aresztowania deputowanego Lubowidzkiego...

 Jan Kucharzewski, „Maurycy Mochnacki”, Warszawa-Kraków, Gebethner i Ska, 1910, str. 148.
Ortografia oryginału.

13. Miarą amatorszczyzny, królującej na polskiej prawicy jest fakt, że tak łatwo daje się sprowokować. Byle Nikodem Dyzma rozpętuje burzę. A przecież właściwą reakcją na prowokacje jest „zabicie milczeniem”, a nie wcieranie raniących słów w świadomość społeczną. 4 września 2010, BBC podała informację, że były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair został obrzucony butelkami i butami w momencie, gdy wchodził do księgarni w Dublinie, gdzie miał podpisywać egzemplarze swojej książki. Demonstranci wykrzykiwali niewybredne słowa. Tony Blair nie zwrócił na nie uwagi, wszedł do księgarni, podpisał książki i wyszedł. Potem zas nie komentował i nie oburzał się na protestujących.

14. Wiem, ze PiS trudno nazwać prawicą w sensie zachodnim. Ale tak tę partię nazywam ze względu na to, że na polu obyczajowym jest to partia zachowawcza i tożsamościowa – a silna tożsamość kulturowa to cecha wszystkich partii chadecko-prawicowych w Europie. PiSu flirt z socjalizmem składam na karb specyfiki postkomunistycznego kraju. Wciąż mam nadzieję, że partia ta zaakceptuje strategię „dużego namiotu” i że pojawi się w niej wielonurtowość taka, jaka istnieje w dwóch wielkich partiach w USA. Bez tego PiS nie stanie się efektywnym graczem. Czy polskie resentymenty i pedanteria, oraz zagraniczne interesy pozwolą na tego rodzaju rozwój? Krótkowzroczność prawicy może sprawić, że w miarę osłabiania się PiSu rosnąć będzie SLD lub jego odnogi, i za paręnaście lat dwupartyjność w Polsce sprowadzać się będzie do PO-SLD, z PiS-em wielkości obecnej SLD. I powróci sytuacja sprzed pół wieku, gdy rządzący dzielili się na „beton” i „liberałów”.

Ewa Thompson, Rice University

 

Tekst został opublikowany na Portalu za zgodą Wydawnicywa ARCANA


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy (147) majowo-czerwcowy numer dwumiesięcznika Arcana!

Nowy 145-146 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Jan Olszewski o tym, że polskość to normalność

Nowy 144 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Komentarze (31)
Twój nick:
Kod z obrazka:


Raymondscene
01.04.2019 4:31
Знакомства на Loveawake.Ru https://loveawake.ru - Click here...
ScottOricy
24.02.2018 21:58
https://cakeboost.com/product_tax/wow_pvp/
Ahoj Liško, na Flikr se přihlašovat nebudu (štve mě furt se někam přihlašovat, abych to mohla vonome
22.12.2014 14:44
Ahoj Liško, na Flikr se přihlašovat nebudu (štve mě furt se někam přihlašovat, abych to mohla vonomektovat), ale tohle si neodpustedm: Jsi opravdu moc hezke1. Mile9 oči a tvar tvfdch fast je vfdjimečně pěknfd.(Je1 na takove9 věci dost de1m, mluved hodně i o povaze.) A to neme1m ve zvyku chve1lit vzhled žen. K čemu taky. :-)
prosty Polak
22.10.2013 14:00
Ma jednego przyjaciela w Izraelu-Pereza i Głównego Rabina Żydowskiego w Warszawie .To przyjaciele od zakulisowych interesików,którym służą dupki polityczne .Kurwa co to za kraj ??? Wszystko jest rozpierdolone a sprawiedliwość stoi za pieniędzmi .Splugawieni Adwokaci,Sędziowie ,Prokuratorzy i rządzący lennem żydowskim politycy .Trzeba III-ej Wojny domowej aby to kurewstwo wytępić Prusakolepem w Aerozolu.
wkurwiony
22.10.2013 13:56
Lepiej choć biednie było za KOMUNY bo przynajmniej złodziei wsadzali do pierdla .Jak nic się nie mówiło na Partię i Czerwony Rząd to było dobrze.A jak powiedziało się coś na Nich to wsadzili do pierdla za złodziejstwa.Kradli wszyscy ale małe rzeczy (gwoździe,ołówki,papier maszynowy,papier toaletowy)Dzisiaj rozkradli i sprzedali Polskę i mają jeszcze czelność gadać o demokracji i gospodarce rynkowej .Szkoda sobie strzępić języki trzeba brać się do roboty i wypierdolić Żydostwo z Polski.Niech spierdalają szukać ziemi obiecanej u Arabów .
dalekowzroczny
22.10.2013 13:50
Niestety na takie traktowanie przez lata pracują szpece z Rządu-Nierządem stojącego i wszystkie zadupasy mające Polską rację stanu w głębokim poważaniu .Rząd Polski wraz z Senatem i Sejmem oraz całym żydowskim aparatem ma w dupie dobro Polski a tym samym jej obywateli .Liczą się tylko pieniądze i stołki dające pieniądze.W tym kraju już nic nie da się z tymi zdewaluowanymi gębami politycznymi nic zrobić .Polska poszła się jebać na Żydowskie salony.
6mb
03.11.2012 17:10

Panie Ryszardzie, Pan nie wie, o czym pisze, twierdząc, że z Rosją można się dogadać i świetne biznesy robić. Ta kompletna ignorancja, źle świadczy o Pańskich kwalifikacjach do oceny  sytuacji politycznej, a na gospodarczej w ogóle się Pan nie zna.

W Rosjanami można robić biznesy, na zasadzie równy z równym. Kiedy takiej możliwości zabraknie  - można na kolanach. W polityce nie jesteśmy równi, więc każda inna opcja - w postawie wyprostowanej - wymaga geniuszu i hartu ducha.
Ale to jest możliwe... W przeciwnym razie nie posługiwalibyśmy  się tym językiem, którego tu używamy.
Pozdrawiam
 

Stan
11.11.2011 15:30

Z Polakami nikt nie będzie przyjaźnił się na poważnie albo wcale.
To naród głupi. Kraj podobny do jakiegoś dziwolągu czy dziwacznego cyrku. To kraj sprzedajny, pełny oszustów złodziei i cwaniaków.
Szpanuje ofiarnością na pokaz światu, a oszukuje i niszczy własnych obywateli. Sąd i Prokuratura są ostatnimi miejscami gdzie można szukać (ale nie znaleźć) sprawiedliwości. Mieszkam obecnie za granicą. Tu mówią piękny kraj, ale 100 % głupi. Wg mnie 99 % nadaje się pod ścianę śmierci.
Pozdrawiam !
Stan

Mareklakomski
03.07.2011 6:19

Swiete slowa Ryszard.Dziekuje Ci bardzo za prawde.A dla pani profesor,zalecam krawat z konopii.To pomaga w mysleniu,a specjalnie Amerykanom ktorzy sa antypolscy.

Mareklakomski
03.07.2011 6:19

Swiete slowa Ryszard.Dziekuje Ci bardzo za prawde.A dla pani profesor,zalecam krawat z konopii.To pomaga w mysleniu,a specjalnie Amerykanom ktorzy sa antypolscy.

Mareklakomski
01.07.2011 10:05

Bzdury.USA  wogole nie ma przyjaciol.No,chyba,ze Zydzi ale to za dolary.Rice University? Gdzie? W Chinach.Miernota amerikanska,polinteligent.Mam dla ciebie krawat z konopii.

Michal
08.03.2011 13:53

Czy jest wersja angielska wywiadu?

pawel
08.03.2011 9:43

'WOJNA"-LECZ NA POLU EKONOMII, a z tym krucho po eksperymentach środowiska poststyropianowego (arystokracji szpagatowej)

Rickim1117
17.02.2011 18:44

Nawiazujac do artykulu pani profesor Ewy Thompson na temat Polski ,polakow i decyzji politycznych naszego rzadu pragne wytłumaczyć kilka aspektow ,których niestety pani profesor nie rozumie. Na początku chce zwrocic uwage na to ,ze Polska nie posiada zadnych przyjaciol nie dlatego ,ze nie potrafi sobie takowych znaleźć ,czy dlatego ze jesteśmy waga lekka na swiecie, lecz dlatego ,ze niestety nigdy nie swiecie nie istaniala przyjazn miedzy narodami.Pani piekne slowa mogą zrobic wrazenie ,ale nie na polakach ,którzy doskonale znaja swoja historie i wiedza jak kończyły się slowa przyjaz. Ponadto nasza najwieksza przyjazn z jaka walczylismy i od ktorej nie mogliśmy się uwolnic trwala 45 lat i niczego dobrego nam nie dala.Polska od dawna wie o tym ,ze nikt się z nami nie liczy ,ale musimy trzymac uśmiech na twarzy i pokazywac ,ze zalezy nam na tym ,abyśmy byli postrzegani.Oczywiscie może nie wszyscy politycy o tym w Polsce wiedzieli ,jednak dzisiaj nie ma ich już przy władzy i wszystko toczy się właściwymi torami czyli wyciągnąć jak najwięcej kasy z Uni i US. Polska uzywa Stanow Zjednoczonych tak jak USA używała Polski do straszenia Rosji.Polacy tez potrafili się czegos nauczyc przez lata demokracji. Zgadzam się z Pania profesor ,ze Polska nie ma zadnych przyjaciol wśród silnych panstw i politykow swiata ,ale tylko dlatego ,ze żaden kraj nie widzi w Polsce biznesu. Wszystkie kraje ,które uważają się za przyjaciol ameryki niestety sa tylko traktowane na zasadzie biznesu.Oni jeszcze o tym może nawet nie wiedza,gdyz nie byli w takiej sytuacji ,żeby sprawdzic ta przyjazn. Ci ,którzy już sprawdzili wiedza ,ze tak naprawde jej nie ma(Gruzja).Jakie srodki Poska może zastosowac w stosunku do Rosji w sprawie roruciagu na dnie Balyku?? Nie posiadamy gazu ani ropy naftowej i zawsze będziemy uzależnieni od innych panstw. Niemcy także o tym wiedza ,ze jeżeli Rosja zakreci kurek z gazem to Europa zamarznie.Dlatego cwaniactwo Niemiec sprawilo ,ze potrafili się dogadac z Rosja i robia biznes.Pani to nazywa przyjaznia ,ja biznesem. Po drugiej wojnie swiatowej Stany Zjednoczone nie pomogly Niemcom i Europie dlatego ,ze ich kochali lub za wspaniala przyjazn lecz za to ,ze chcieli kontrolowac ZSSR i w razie konfliktu lepiej byloby walczyc na obcej ziemi niż swojej.Polska wtedy liczyla na przyjazn i się przeliczyla,a kraj zostal oddany pod wladze ZSRR. Tak wyglądały niestety te wielkie przyjaznie historii.Nawiazujac do tych milionow dolarow ,które Solidarnosc otrzymala od USA to jest pani nie doinformowana,oczywiście Gieremek w walizce ich nie przewiozl ,ale Solidarnosc je otrzymala. Z ta nasza wiara w piekne slowa , o których pani pisze to także nie do konca jest prawda.Polak i Polska zmądrzały na przestrzeni lat i dotarlo do nas ,ze wszystko co dobre plynie w gotowce z zachodu. Dlatego po upadku komunizmu w Polsce, czy tez po wstapieniu do Uni Europejskiej jednyna rzecz ,która sprawila ,ze chcemy być wszedzie i we wszystkim brac udzial to oczywiście wielkie pienadze ,które sa rozdzielane w Uni. Polska nie przystąpiła do Uni dlatego ,ze kochamy zachod lecz ,aby czerpac korzyści.Dlatego w Polsce jest taka walka o stanowiska w rzadzie, partiach czy biznesach. Nikt już w Polsce nie wierzy ,ze będzie lepiej ,a jedna rzecza która popycha kolejne rzady do obietnic i kłamstw jest pieniadz. Zreszta podobnie jest wszedzie z Ameryka na czele.Tylko roznice sa takie ,ze w Polsce jeszcze ustawy nie sa przepychane pieniędzmi korporacji jak tutaj .Mam wrazenie ,ze dawno nie była pani profesor w Polsce i na odległość stara się rozszyfrowac sytuacje ,która tam panuje.Poza tym na pani miejscu nadal zajmowałbym się literatura ,a nie polityka. Polskich studentow faktycznie nie ma zbyt wielu za granicami kraju ,ale to kolejny temat gdzie nie ma pani rozeznania.Ja bardzo się ciesze z tego powodu ,a nie ubolewam ,gdyz wiem ze nasza mysl pozostanie w Polsce.Poza tym bardzo wielu polakow skończyło tutaj studia i dzisiaj pracuje ,ale nie można porowanc tego do ilości wszystkich studentow na uniwersytetach.Poza tym dla amerykanow ,którzy slysza ,ze ktos jest z Polski zawsze będziemy krajem o którym gdzies cos słyszeli ,najczęściej Walesa i Papiez Jan Pawel II. Jednak wyplywa to tylko z ograniczonej wiedzy studentow na amerykańskich uniwersytetach. Zaloze się ,ze może jeden procent z nich wie gdzie lezy Polska i pewnie gdybyśmy powiedzieli ,ze sasiadujemy z Burkina Faso przyjeli by to za prawde. Swoje wszystkie spostrzeżenia bierze pani po przeczytaniu kilku artykułów z gazet .Na dzien dzisiejszy mysle ,ze Stany sa w duzo gorszej sytuacji niż Polska pod wieloma wzgledami ,których nikt nie chce zauważyć .Najwazniejsze to widziec problemy u innych. Pani prowizoryczne opiniowanie odnosi się nie tylko do smoleńskiej katastrofy lecz do wszystkich tematow o których pani wspomina.Jak można pisac o polityce czy gospodarce Polski i mądrości patrzenia do przodu skoro rzad USA wykupil banki pieniędzmi podatnikow.To wedlug pani jest patrzenie do przodu?? Dlaczego Polska czy inne kraje Uni nie mialy takich probolemow?? Już Pani odpowiadam-gdyz madrzy ludzie którzy ukończyli uniwersytety w Polsce i Europie wiedza ,ze aby otrzymac kredyt trzeba posiadac pieniadze w celu zabezpieczenia.Jednak USA ze swoja mądrością patrzyla do przodu i tak się potknela?? Nastepny problem wyplynie już niedlugo ,na razie nikt tez tego nie widzi i o tym nie mysli. USA nadal drukuja pieniadze i proszę sobie wyobrazic ,ze niedlugo nikt tych pieniędzy nie będzie już używał do wymiany miedzynarodowej. Jednak już wtedy nie będzie można wiecej zabrac podatnikom.Wine zwali się nie Chiny ,które wycofaja swoje udzialy z amerykańskich bankow ,gdyz powstanie nowa waluta miedzynarodowa ,dolar przypomni sobie co to hiper inflacja i taki będzie koniec . Winnym będą Chiny ,a rzad jak będzie chciał zachowac twarz i stwierdzi ,ze nie miał o tym pojecia.Nas polakow jednak już nic nie zdziwi ,gdyz pamiętamy czasy kiedy pieniadz nie miał zadnej wartowsci,jednak Ameryka będzie w szoku,gdyz wielkiego kryzysu nikt już nie pamieta.Pani profesor naprawde nie wie ,ze dzisiaj w Polsce już symbolami nikt nie zyje.Chyba jeszcze tutaj w USA działają symbole na polonie ,jednak my pokolenie mlodsze się z tego wyleczyliśmy kiedy myśleliśmy ,ze Walesa i Solidarnosc uzdrowia Polske i jej problemy.Po to walczylismy w Gdansku z milicja i wladza za wolność ,a nie za kolejne partie zlodzieji i dorobkiewiczow.Jednak kiedy to nie nastąpiło wszyscy wiedza iż jedyna rzecza jaka wiaze się z wladza sa pieniadze. Pod tym względem Polska nie rozni się od zadnego kraju swiata i nie jest nam potrzebny system wielopartyjny pomimo ,ze taki mamy .Poza tym w Polsce nie ma dwoch partii ,jest ich o wiele za duzo, jeżeli się nie myle to 9 liczacych się w rzadzie ,a zarejestrowanych ponad 50. Partia Prawo i Sprawiedliwosc może wogole nie istniec i konca swiata tez nie będzie ,a jedyne co dobrego może nam dac to zakonczy się walka ludzi głupich.Podsumowujac moja wypowiedz na pani artykul pragne jeszcze raz podkreślić ,ze na swiecie nie istnieje żadna przyjazn miedzy krajami, a Polska bedac sasiadem Rosji jest w najgorszej sytuacji politycznej i dlatego musi madrze stawiac kroki. Gdybym mogl rzadzic w Polsce to oczywiście żyłbym w zgodzie z Rosja ,gdyz nie podcina się galezi na ktorej się siedzi. USA sa dla nas tabliczka na plocie „Uwaga Zly Pies” i co jakis czas ktos ja wystwia ,ale tak naprawde wiedzac ,ze ten pies już nie ma zebow i za nikim nie poleci. Może powinniśmy wlasnie dorosnąć jako Polacy i nie szukac sobie wrogow tylko patrzec na wszystkich przez te same okulary i czerpac korzyści. Jak na razie mysle ,ze Polska czerpie wielkie korzyści z przystapienia do Uni ,gdybyśmy jeszcze potrafili dogadac się z Rosja na temat gazu jak to zrobili Niemcy to bylaby piatka w polityki .Rosja jest tez studnia bez dna i moglibyśmy eksportowac tam wszystko czego nie można sprzedac na zachod . Jeżeli chodzi o pania profesor to nie powinna się pani wypowiadac na tematy o których nie ma pojecia.

Z Poważaniem
Nie profesor - Ryszard, Houston,TX

Koszalin1266
14.02.2011 7:36

"Zaś tych, którym nie podoba się fakt finansowania przez Niemców think tanków i prasy w Polsce, prosiłabym o publiczne ujawnienie alternatywnych źródeł kapitału."

Dziękując Pani za ciekawą i trafną analizę, pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z tym zdaniem. W Polsce prasa istniała, wystarczyło ją oddać w ręce dziennikarskich spółek pracowniczych i prasa byłaby w rękach polskich. Prase oddano w wyniku bardzo przemyślanego i konsekwentnie zrealizowanego planu.

Elpoyoloko
12.02.2011 18:32

Eeey kolo taki co ma nicka fritz to dzięki Janowi Pawłowi II zawdzieczamy obalenie komuny a nie usa tym janom

Elpoyoloko
12.02.2011 18:22

to prawda ,której w głębi duszy boją się naiwni "polacy" nie mogą się przełamać
kolokwialnym językiem się posługuję, aaale nie lubię owijać w bawełnę
Mam wrażenie, że każdy martwi się o własną dupe i nie myśli na wyrost, utwierdza się tu i teraz, nie myśli o przyszłości, co się stanie choćby z ich dziećmi. Mamy nie pewne czasy, aale tak jest od I rozbioru
Chce aby ten kraj mówił co mu na sercu leży otwarcie, nie okłamywał się, co przecież gołym okiem widać
nie pomoże zachód gdy wschód nacierać będzie wiemy to aale się do tego nie przyznajemy
przynajmniej kiedyś walczyliśmy o te mury, język, polskość a teraz sami ją oddaliśmy i nikt nie chce odpowiedzialności za to co robi
katyń, teraz ten zamach na kaczyńskiego Co dalej?
zginiemy navet nie wiedząc o tym, boje się i to coraz bardziej

Kwojak
04.02.2011 2:42

Twoja analiza jest zasadniczo trafna. Przynajmniej jeśli chodzi o ludzi, którzy dziś się usadowili przy prezesie PiS-u. Oczywiście nie wszyscy, nie wolno popadać w defetyzm :-) Kiedyś przyglądałem się tej sytuacji z Londynu. To daje całkiem inny ogląd sytuacji niż widok z krajowego podwórka.
Dziś, gdy mieszkam na powrót w kraju, staram się widzieć to wszystko z tamtej perspektywy. To daje dystans. Tym bardziej, gdy nie jest się, jakby to powiedzieć, fizycznie zaangażowanym po żadnej ze stron.

Geozak
01.02.2011 23:26

Fritz spotykam Cię w Rzepie i z uwagą przeczytałem twój komentarz.
Ja podobnie jak Pani Profesor patrzę na sprawy polskie z USA.
Wybacz ale twoja polemika jest warta funta kłaków gdyż podchodzisz do spraw emocjonalnie.Jesteś przedstawicielem typowej polityki plemiennej uprawianej w Polsce i realizowanej przez PO i PiS.PiS jest ideowo Ci bliski podobnie jak mi,jednak
Ja staram się patrzeć krytycznie na sprawy które dotyczą Pis-u a tym
samym Polski.Pani Profesor ma 100% racji pisząc ,że PiS powinien być
partią namiotową,czyli oprzeć się na ludziach którzy wyznają cele ideowe
zachowanie tożsamości,przestrzeganie kodu honorowego,dyscypliny w realizowaniu zadań,umiejętność realizowania i pracy w społeczności lokalnej i narodowej.To co reprezentuje w tej chwili PiS po katastrofie w Smoleńsku(zgineli najbardziej wartościowi ludzie) nazwać można pospolitym ruszeniem trzymającym się Jarosława Kaczyńskiego i niezdolne , sparaliżowane towarzystwo.Wiem jak to
wygląda byłem w Polsce pod koniec kwietnia 2009 ,biura poselskie obsadzone przez pociotów ,po prostu sposób na życie tak jak w innych zresztą partiach.
Jestem pesymistą ,obserwując te towarzystwo łącznie z Jarosławem kaczyńskim jak łatwo dają się wmanewrować w siągle mało istotne spory.Dlaczego trzeba tak bezmyślnie odpowiadać na każde pytanie zamiast odpowiedzieć -no coment i nie reagować na prymitywne zaczepki.
Stanowczo trzeba rozszerzyć bazę o sympatyków z wiekszymi zasobami intelektu ale rozumiem ,że to trudne mali ludzie toczą walkę o miejsca w sejmie i ucho Prezesa.

Logikaninka
01.02.2011 18:18

Zacznijmy od wymagań od nauczycieli matematyki i fizyki. Co z tego, że mają sporą wiedzę, skoro nie potrafią jej przekazać. I więcej praktyki na lekcjach, a nie tylko teoria, teoria. Po cóż uczyć ludzi niekorzystania z kalkulatorów na lekcjach i maturach? Po to są te pomoce, aby z nich skorzystać. Niech szkolnictwo uczy tego, co naprawdę potrzeba. Po pierwsze, z logiką powinno się mieć już styczność w szkole podstawowej. To pomoże nawet w poprawnym tworzeniu zdań w języku ojczystym, już nie wspominając o przedmiotach ścisłych. I same dialogi stanowiłyby przykład, że jednak można liczyć się na scenie międzynarodowej. Poza tym, kiedy słyszę o Noblu, to zwykle chodzi o pokój. Gdzie te naukowe? Wiem, nadal są tylko w teorii.

Xunilster
01.02.2011 18:07

Uważam, że Polacy są najmniej świadomi tego, co się u nich dzieje. Im najtrudniej spojrzeć na siebie i swój kraj z boku.

Kamelia Grater
01.02.2011 17:58

Jestem Polką mieszkającą w środkowej części kraju. Zgadzam się z tym, co pani Ewa napisała w powyższym artykule. Szkoda, że tak mało Polaków ma możliwość dojścia do takich publikacji.

Geozak
31.01.2011 21:35

Mylisz się polskie warunki znaja wszyscy którym to jest potrzebne.
Twój los został zaprogramowany jeszcze przez tych ludzi znających region
po umowie okrągłego stołu.Są to ludzie nie zawsze myslący dobrze o tobie i rodakach i kierując się tym zaszludkowaniem chcą Cię umieścić w ramach
ich wizji Europy i Świata.Pani Profesor odsłania jedną tylko z wielu zasłon
abyś zaczał patrzeć realistycznie i czyni to dlatego że kocha Polskę.

Geozak
31.01.2011 21:22

Nie rozumiesz Pani Profesor -która podaje przykład małostkowych sporów
kiedy statek tonie a załoga dyskutuje kto dojakiej szalupy będzie wsiadał.
To jest jeszcze jeden przykład jak nie potrafimy wyciągnąć lekcji z naszej
historii przy zadaniu prostego pytania-jaki był założony cel i co spowodowało
,że nie osiągnięto celu.Sumując należy zdefiniować interes narodowy
sprzeczać się o metody realizacji i potem zgodnie realizować.Polityka w Polsce jest personalna i plemienna PO,PiS itp.

Geozak
31.01.2011 21:08

Pani Profesor nie ma ,żadnych tez z GW a wręcz odwrotnie kiedy uwypókla
zachowanie tożsamości narodowej czyli pozostania katolikami.
Odnośnie kresów ma słuszny postulat-dobrosąsiedzkie stosunki tak oraz
wszelkie inne polityki bez sensu podobnie z Rosją.Na mniejsze kraje
z wyjątkiem Rosji tylko można oddziałowywać przykładem.Rosję trzeba cierpliwie i stanowczo przyzwyczajać ,że Polska jest krajem suwerennym i to
jest praca na 100 lat.

Geozak
31.01.2011 20:57

Nie zrozumiałeś artykułu Pani Profesor która podaje w sumie prostą receptę.Zadbać o swoją tożsamość narodową czyli bronić kościoła katolickiego który jest jak ropucha dla Niemca i Rosjanina i przestać być
narodem fajtłapów.To co w tak trudnych warunkach budowano po 1945
roku daliście sobie w tak prosty sposób zdemontować.Nie chodzi mi o mury
zamykanych zakładów bo to można łatwo odbudować,ale ludzi którzy tam pracowali i posiadali unikalne zawody np.w przemyśle stoczniowym.
Te montownie które znajdują się w Polsce w ciągu miesiąca można przenieść na Białoruś,Ukrainę lub Rosję i koncerny odpiszą sobie to od podatku.Zostaną centra handlowe ,w końcu gdzieś trzeba będzie wydawać pieniądze z skromnych emerytur.

Geozak
31.01.2011 20:34

Mieszkam w USA w okolicach chicago i powiem ,że zawarte tezy i proponowane
rozwiązania dla prawicy i Polski która znajduję się w dramatycznej sytuacji
politycznej społecznej i gospodarczej pokrywają się z moimi śmiało można powiedzieć w 97%.Pod koniec kwietnia 2009 dostarczyłem osobiście podobne
opracowanie dla PiS i z rozdzielnikiem osób w PiS zostawiłem w biurze poselskim
Posła Joachima Brudzińskiego.Oczywiście ktoś się może z tego uśmiać nie
jestem profesorem uniwesytetu i tak jak ktoś mi powiedział- oni dostają takich opracowań tysiące i idą do kosza,Wtym przypadku to co pisze Pani Profesor
należy potraktować z największą uwagą.Powtarzam wielu moim kolegom
w Polsce-spojrzenie za oceanu poparte wiedzą doświadczeniem w życiu i znajomosć procesów politycznych ,daje możliwość bardziej rzeczowego
i wnikliwego widzenia spraw polskich z perspektywy USA i Zachodu.

Gustawporaj
31.01.2011 5:59

W samej rzeczy... Miło czytać prawdy, dla mnie oczywiste, i to z amerykańskiej perspektywy. Szkoda, iż tak mało tego rodzaju publicystyki spotkać można w prasie krajowej. Może niemiaszkom na tem zależy?
Konrad Zbrożek

Commodus
31.01.2011 5:50

W nawiązaniu do artykułów polskich i światowych analityków o alternatywie dla dzisiejszej Polski chciałoby się rzec, używając żargonu "strach się bać".
Mam jednak nieodpartą nadzieję, jak pisze prof. Nowak, że w Polskim Narodzie jednak tkwi "Wielki Duch Romantyzmu" i bynajmniej nie mam na myśli dosłownego wskrzeszenia i uczynienia z niego ołtarza, tylko realne działania w sferze publicznej. To, że pozwoliliśmy wydrzeć sobie podstępnie (przez dwadzieśćia lat trwaniea III RP) wolność nie znaczy, że nic już nie można zrobić. Potrzeba ogromnej mobilizacji, tej przecież w większości pozytywnej tkanki narodu, ale mobilizacji pod mądrym pprowadzeniem w "jednym kierunku". O takiej mobilizacji, o wielkim Ruchu Narodowym zwykli, porządni ludzie myśleli już kilka, kilkanaście lat w stecz - od zdrady okrągłego stołu, a już napewno od grubej kreski. Daliśmy tym szatańskim siłom czas na utworzenie narzędzi do zabicia własnej tożsamości - mam na myśli dobrowolne oddanie mediów, głównie telewizji w ręce utrwalaczy preelowskiego systemu. Peerelowskiego systemu w nowej przekształconej postaci. Teraz, bez tego alternatywnego narzędzia odrobienie zaległości w piorunującym tempie oddala się w czasie.
A przecież jest conajmniej kilka sposobów na odwrócenie tego stanu!
I jeszcze jedno stwierdzenie: wielkim zaniedbaniem było pozostawienie "ugoru" po PRL-u w systemie szkolnictwa i pozostawienie młodzieży w ogłupiajacym tyglu współczesności, europejskości, mającej w Polsce podłoże sowieckiej edukacji.
Grażyna G.

Olenka
30.01.2011 13:47

Całkowicie się z Panią zgadzam. Autorka, pani Ewa Thompson, nie jest czlowiekiem z zewnątrz. Jak z jej biogramu wynika, jest absolwentką UW i Konserwatorium w Gdańsku. Natomiast wiedzę o ostatnich 20 latach czerpie chyba ze źródeł wielkonakładowych, a te z reguły posiłkują się GW. Stąd wiele niepoważnych stwiedzeń, jak np. ten postulat, że Polacy powinni zapomnieć o Kresach w sytuacji, gdy większość wspólczesnych Polaków nie ma swiadomości historycznej i kulturalnej roli Kresów w tworzeniu polskości.

slav
30.01.2011 9:41

nie ma tu żadnej ironii. to bardzo wyważone bez zbędnego protekcjonizmu kilka uwag praktycznych na dzisiaj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.